Postanowiłam się zapuścić.

Decyzja przyszła nagle, ale stanowczo.
Zapuszczanie się zajęło mi kilka miesięcy, ale wreszcie mogę się Wam pokazać w złym stanie, złym świetle, złej ostrości i w ogóle 🙂
Uznałam, że nikt przy zdrowych zmysłach, patrząc na moje obecnie piękne rączki i paznokcie nie uwierzyłby, że przez ponad 3 dekady byłam jednym, wielkim, popękanym, wściekle drapiącym się nieszczęściem.

 

 

Odkąd pamiętam, moje dłonie (wcześniej zgięcia w kolanach i łokciach, czasem powieki, uszy, usta) wyglądały znacznie gorzej niż to, do czego udało mi się niedawno doprowadzić (uwaga, będzie brzydko!):
Moje dłonie wyglądały kiedyś o wiele gorzej

Taką i o wiele gorszą skórę miałam od opuszków (skanowanie linii papilarnych do paszportu udało się dopiero przy chyba ósmym palcu) do nadgarstka, a w dzieciństwie pod kolanami, w zgięciach łokci, czasem na powiekach no i oczywiście ustach.

Cieszę się, że udało mi się choć trochę zapuścić, bo człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego, a pamięć z czasem blednie. Zapomniałam już całkiem, jak to jest gdy skóra rozrywa się przy każdym rozgięciu palca, gdy palce są tak spuchnięte, że o żadnym ich zgięciu właściwie nie ma mowy, gdy dotknięcie wody pali jak ogień, gdy cały czas wszystko tak swędzi, że chwilową ulgę przynosi jedynie rozdrapanie się czymś spektakularnym, jak dywan czy kant stołu, satysfakcjonuje jedynie rozdrapanie do krwi. Zapomniałam już jak to jest, gdy drapie się nawet przez sen oraz gdy odkrywa się nagle, że znajomi na spotkaniu dziwnie patrzą, bo nie przerywając toku wypowiedzi właśnie gryzę się po rękach, jak wściekły pies, a z dłoni leje się krew; albo jak robi się kartę pływacką w gumowych rękawiczkach zawiązanych gumką recepturką (pomysł ciekawy acz kompletnie nieefektywny). Zapomniałam już też jak to jest, gdy każde pęknięcie się nadkaża i paprze, gdy palce nagle tak puchną, że zdartą zębami obrączkę trzymam w pudełku miesiącami, gdy ktoś inny musi mi umyć głowę, zmyć naczynia, obrać ziemniaki. Zapomniałam!

Diagnoza? Atopia idiopatyczna, przyczyna nieznana.
Nigdy nie dostrzegłam żadnego związku z niczym prócz cytrusów. Po cytrusach drapałam się jak wściekła, ale mandarynek na Święta nie zamierzałam sobie odmawiać 😉 A potem na wakacjach odkryłam, że greckie cytrusy mi nie szkodzą, tylko te u nas… Więc co? Więc nie cytrusy, tylko chemia!
(Od wielu lat ekologiczne cytrusy, po których nic mi nie jest, kupujemy bezpośrednio od pani Justyny z www.incampagna.pl i bardzo, bardzo polecamy – skrzynka prosto z Sycylii ląduje pod naszymi drzwiami przez całą zimę i wiosnę, owoce są prosto z drzewa i można je jeść ze skórką!)

Przez wiele lat byłam wielbicielką maści sterydowych, które jako jedyne potrafiły uporać się z moją popękaną skórą. Mogłam pójść spać pogryziona i dziurawa na wylot, a budziłam się zasklepiona i jako-tako szczelna 🙂
Długo zastanawiałam się, co oznacza powiedzenie, że sterydy maskują stan zapalny – po latach ich stosowania zrozumiałam, że pomimo poprawionego wyglądu mojej skóry ten stan zapalny wciąż tam był. Bo co z tego, że po kilkunastu godzinach od nałożenia kremu, skóra była już zasklepiona, gdy wystarczyło umyć łazienkę/włosy/zęby, czyli dopuścić do kontaktu z czymś choćby lekko drażniącym, żeby prawie natychmiast wyglądała dokładnie tak, jak przed zastosowaniem kortykosteroidu. Uznałam, że takie działanie mogę porównać tylko do łykania paracetamolu na odrąbaną rękę – ból wciąż tam jest, ale daje o sobie znać tylko, gdy środek przeciwbólowy przestanie działać. No dobra, paracetamol to słabe porównanie 😉
Ponieważ już nie opalała mi się skóra na dłoniach (jeden z efektów ubocznych długiego stosowania maści sterydowych), a pozostałe wnioski sugerujące małą sensowność stosowania maści też nie dawały mi spokoju, postanowiłam pożegnać się ze sterydami raz na zawsze.
Wykonałam spektakularny skok na głęboką wodę bez instrukcji pływania.
Co teraz?
Zaczęłam szukać.
Najpierw znalazłam Balsam Szostakowskiego – zupełnie nie naturalny, ale z opisów dawał nadzieję.
Trochę działał, ale trochę za mało.

Na skórę próbowałam dotąd już chyba wszystkiego: szara, śmierdząca maść na receptę – nic, kremy, drogie maści, emolienty – żart!, kremy-rękawiczki, które nie dość, że przed niczym nie chroniły, to jeszcze wściekle szczypały – strata pieniędzy.
Naturalne oleje – przelatywały przeze mnie, jak woda. Można było prawie usłyszeć, jak moja skóra je siorbie, a potem nadal było źle.
A ja potrzebowałam osiągnąć niemożliwe: zakleić skórę jak rękawiczką, równocześnie pozwolić jej oddychać, odżywić ją i dać się zagoić oraz nie brudzić kranów, klawiatur i kierownic, co dotąd było chyba największą bolączką.
I tak powstał Beton – maść na bazie najlepszego wosku prosto od szalonego pasiecznika, zimnotłoczonych, ekologicznych olejów i oliwy, których działanie miało się wzajemnie uzupełniać – stworzył niebrudzącą warstewkę, pozwolił się goić.
A potem okazało się, że jest równie świetny do rąk, jak i do ust i stóp 🙂
Jedyny minus to konsystencja zaprawy murarskiej – można go nabrać jedynie wydrapując paznokciem ze słoiczka, ale potem już rozsmarowuje się bez problemów. No, może nie na stoku narciarskim, ale w warunkach codziennego użytkowania bez problemu 😉

Ale wracając do początku tej historii, było to tak: po tym, jak dzięki suplementacji cynkiem odzyskałam powonienie, otworzył się przede mną alternatywny świat wiedzy o funkcjonowaniu ludzkiego ciała. Świat niemal bez obszaru wspólnego ze znaną mi dotąd medycyną, która skupia się na dawaniu ulgi w objawach, nie zaprzątając sobie zbytnio uwagi szukaniem prawdziwych źródeł dolegliwości.
Odkryłam świat wiedzy, która szuka przyczyn i skupia się na nich; całą działkę nauki dotyczącą niedoborów minerałów, witamin i tłuszczów oraz tego, jakie choroby cywilizacyjne są ich objawem.

Od mojego nowego kontrowersyjnego, weterynaryjnego ulubieńca, doktora Wallacha, dowiedziałam się, że objawy astmy i atopowego zapalenia skóry (AZS) wiąże on z niedoborem magnezu, manganu i kwasu GLA. Ponieważ jego informacja na temat roli niedoboru cynku w utracie smaku i węchu tak rewolucyjnie odmieniła mi życie, oczywiście postanowiłam przetestować również i tezę o atopii. Ale – kurczaki! – o ile magnez nie jest problemem, mangan okazał się niemal Świętym Graalem – jeszcze kilka lat temu w polskich sklepach naprawdę nie dało się go zdobyć.
Zaczęłam więc od magnezu, jednak mój niedokwaszony żołądek nie pozwalał mi na szaleństwa z zażywaniem czegokolwiek. Uznałam więc, że skupię się na suplementacji transdermalnej i zaczęłam sobie robić oliwkę magnezową (1:1 soli Epsom z wodą lub jakimś fajnym destylatem – u mnie to zawsze destylat z borowiny 😉 ). Jedno dotknięcie oliwki dało mi jasny przekaz, że jeśli nie chcę wyskoczyć przez okno (sól Epsom jest związkiem siarki, a siarka na ranę daje prawdziwie piekielne doznania) lepiej ją komuś oddam. Skończyło się więc na kąpielach w solach o pełnym spektrum minerałów (kłodawska, różowa) z dodatkiem szklanek soli Epsom. Tyle suplementacji musiało mi na początek wystarczyć.
Jeśli chodzi o sam mangan, to marzenie ściętej głowy. Kupiłam co prawda proszek dla koni, ale koniec końców nie miałam odwagi zastosować go więcej, niż kilka razy. Poza tym i tak było mi po nim okropnie niedobrze, jak z resztą po każdym suplemencie.
Ze wszystkich więc zaleceń Wallacha mogłam skorzystać jedynie z suplementacji kwasu GLA, którego najwięcej jest w oleju z czarnuszki (ze względu na intensywność smaku – nie przejdzie), ale niewiele mniej jest w oleju z wiesiołka (przejdzie). Znalazłam tłocznię, która gwarantuje tłoczenie i przechowywanie w temperaturze poniżej 10 stopni Celsjusza (www.zlotopolskie.pl) i zaczęłam pić łyżkę oleju z wiesiołka rano i wieczorem. Próbowałam też się nim smarować, ale bez efektu. Na początku czwartego tygodnia zażywania oleju, moja krwisto-czerwona skóra zrobiła się nagle różowa. Pamiętam, jak pokazywałam ją fizjoterapeucie i mówiłam, że to wielki sukces 🙂 Po kolejnym tygodniu była już bladoróżowa. A potem zaczęła się goić! Mniej więcej po 2 miesiącach picia tego oleju skórę miałam tak ładną, jak nigdy dotąd, a po trzech miesiącach była całkiem jak nowa! Na tym etapie nasz pediatra, który przy każdej wizycie dyskutował ze mną na temat ‘tej mojej skóry’ zapytał, co takiego sobie zrobiłam 🙂
Ten efekt dla mnie, to jak zdobycie ośmiotysięcznika w zimie tyłem i do góry nogami.
Dostosowałam się do co najwyżej połowy zaleceń Wallacha, a moja skóra i tak się zagoiła! Tak szczerze mówiąc, do dziś nie mogę w to do końca uwierzyć.
Potem już piłam łyżeczkę rano i wieczorem, a na końcu już tylko łyżeczkę. I od tej pory było tak, że gdy widziałam, że skóra zaczyna mi się pogarszać, to miałam sygnał, że od dawna nie piłam oleju w ogóle, bo przecież łatwo przyzwyczaić się do dobrego i zapomnieć o dbaniu o siebie.
A teraz, kiedy postanowiłam się zapuścić, szło mi to naprawdę opornie. Podejrzewam, że gdy odbuduje się ściany komórek nie tak łatwo je już zepsuć. I owszem, nadal robię i stosuję Beton – to najlepsza ‘rękawiczka w kremie’ jaką miałam okazję używać, ale mogę się położyć spać bez żadnego smarowania i obudzić rano bez śladów krwi na pościeli. Niewiarygodne!

A teraz powiem coś bardzo ważnego – mam dwie pary dzieci:
1. Starszaki – normy alergiczne przekroczone o 700%, astmy, atopie, kichanie, reakcje krzyżowe,
2. Maluchy – zero alergii, piękna skóra, żadnych reakcji na nic.
Zastanawiałam się długo, czy było coś, co zrobiłam, że jedne są super alergiczne, a drugie ani trochę. Nigdy nie odżywialiśmy się fatalnie, ale sensowną świadomość zdrowia zaczęłam zyskiwać dopiero po urodzeniu dziecka nr 3. Czy zrobiłam cokolwiek, co mogło pomóc Maluchom?
Długo się zastanawiałam, aż w końcu zrozumiałam, że dokonałam jednej, jedynej zmiany w ciąży z dzieckiem nr 3 – przestałam pić litrami mleko UHT z kartonika, a zaczęłam pić litrami surowe mleko z budki. Nadal piłam około litra mleka dziennie, co wielu uzna za przyczynę wszystkich nieszczęść, a ja się z nimi nie zgodzę. Czy to jednak możliwe, że rodzaj mleka jest przyczyną odpowiedzi autoimmunologicznej, a nie mleko samo w sobie??
Gdy dowiedziałam się, w jaki sposób pasteryzacja UHT niszczy tłuszcze, przestałam mieć wątpliwości. Ultrawysoka temperatura powoduje, że tłuszcze stają się niestabilne. Ponieważ chwiejne wbudowują się w błony komórkowe, a potem prawie natychmiast rozpadają, powodują uszkodzenie komórki i odpowiedź organizmu – stan zapalny. W mleku UHT nie ma też oczywiście enzymów, bakterii i wszystkiego, co pomaga w jego przyswajaniu, więc zamiast krzepić – najnormalniej w świecie truje. I to bardzo. Zrezygnowaliśmy więc ze wszystkich form tłuszczu utwardzonego (margaryn) i toksycznego (rafinowane oleje), o ile to możliwe szukamy ekologicznego masła i olejów. Chcielibyśmy odżywiać się idealnie, w praktyce musi nam wystarczyć rezygnacja z najgorszych trucizn.

Przez większość życia przegrywałam z własną skórą (powodów wysypek może być oczywiście znacznie więcej, np. złe trawienie albo pasożyty), której stan poprawił się diametralnie po uzupełnieniu niedoborów niezbędnych składników odżywczych – piłam zimno tłoczony olej z wiesiołka i kąpałam się w solach i magnezie. Przy okazji już nigdy nie wróciłam do trujących tłuszczów (mleka UHT, margaryny) i oczywiście starałam się odtąd w ogóle unikać toksyn w domu i pożywieniu.
Efekt jest piorunujący i szokująco trwały, dlatego dzielę się tą historią ze wszystkimi biedakami, którzy wciąż się gryzą i drapią.
Jest nadzieja, szukajcie przyczyny, Wasze życie też może być lżejsze!

 

PODSUMOWUJĄC
Jeśli cierpisz na atopowe zapalenie skóry, łuszczycę, wyprysk alergiczny, itd.
1. daj szansę suplementacji kwasem GLA (nie w kapsułkach, tylko w postaci świeżego oleju tłoczonego na zimno),
2. uzupełniaj niedobory magnezu np. poprzez kąpiele w soli Epsom (do kupienia na worki w internecie),
3. jeśli masz dostęp do manganu, również spróbuj go uzupełnić,
4. postaraj się zmniejszyć stres oksydacyjny organizmu suplementując antyoksydanty, przede wszystkim witaminę C i MSM, które dodatkowo wspierają produkcję kolagenu i odbudowę skóry oraz obniżają poziom histaminy,
5. sprawdź koniecznie pH swojego żołądka i ewentualnie popracuj nad jego zakwaszeniem,
6. zauważ, że wiele dolegliwości skórnych i reakcji alergicznych spowodowanych jest przez pasożyty,
7. na ile to możliwe, oczyść jelita i wątrobę (będę jeszcze o tym pisać),
8. wyeliminuj z diety wszystko, co działa prozapalnie, czyli głównie produkty nienaturalne i wysoko przetworzone: biały cukier, białą mąkę, GMO, nabiał UHT, margarynę, tłuszcze trans, toksyny zawarte w pożywieniu (pestycydy, antybiotyki, sterydy), itd. Jednym słowem – postaw na prawdziwe jedzenie 🙂
9. wychodź na słońce, żeby w naturalny sposób uzupełnić witaminę D,
10. nie panikuj z powodu bardzo długiej listy powyżej – tak, zrobić wszystko, to ideał, ale na krótką metę mi pomogło tylko picie wiesiołka – zacznij od tego i powoli dokładaj kolejne cegiełki. Daj sobie ze 2 miesiące – jeśli nie zobaczysz żadnej różnicy, przyczyna zapewne jest inna.

Najlepszy z Pediatrów podesłał mi właśnie link do fenomenalnej rozprawy na temat kwasu GLA: https://phmd.pl/api/files/view/116369.pdf – szczerze polecam!

A poniżej link do wywiadu, w którym opowiadam historię mojej wygranej z atopowym zapaleniem skóry (egzemą):
https://www.youtube.com/embed/miYcH0AE_lQ


PS Dostałam pozwolenie na użycie zdjęcia Anastasii, której dłonie wyglądają DOKŁADNIE tak, jak moje przez większość życia. Tzn. moje wyglądały podobnie w stanie ‘normy’ – w okresach pogorszenia zmiany dochodziły poniżej nadgarstków, po obu stronach dłoni rzecz jasna.

Jeśli podejrzewasz, że zły stan żołądka jest przyczyną złego stanu twojej skóry, możesz spróbować go zakwasić prawdziwym, domowym octem
Nowość!
Klasyczny
35,00 
Łagodny
25,00 
Wątroba
Smak lata
25,00 
Boski!
25,00 
Bioflawonoidy
A najlepszy syrop z MSM i wit C na świecie znajdziesz tutaj

43 thoughts on “Jak wygrałam z atopowym zapaleniem skóry (AZS)

  1. Waldek says:

    Też przetestowałbym te produkty ale piszesz o “Betonie” i oleju z wiesiołka a pod artykułem są soki z malin. Daj namiar te produkty pomagające i dodatki do tego.

    • annabee says:

      Produkujemy naturalny syrop z mega-dawką witaminy C, a przy okazji dzielimy się historiami na temat naszych osobistych potyczek zdrowotnych. Powolutku się rozwijamy, wkrótce w sklepie pojawi się ponad 20 rodzajów octu, a na blogu podpowiedzi, jak można sobie nim poprawić trawienie. Mam szczerą nadzieję, ze po Nowym Roku będą już też w sklepie nasze naturalne dezodoranty z ałunem, a potem kolejne dobre produkty, których nie przestajemy tworzyć. Ten post nie miał być reklamą maści, tylko zlepkiem przemyśleń i odkryć na temat cudownego wylizania się z koszmarnej atopii 😉

      • Agata says:

        Dzień dobry , spotkałam się z opinią lekarzy ,dietetyków,żeby uważać na duże dawki wit.C ponieważ obserwuje się kamice nerkowe po .Co pani na to, czy te wysokie dawki stosuje pani bez przerwy czy jako kuracje (jak długie?). Słyszałam również ,że z siarką trzeba uważać uszkodzeniach wątroby.Jakie jest pani zdanie na te uwagi?Pozdrawiam

    • Naati75 says:

      Hej właśnie z oczami jak 5zl przeczytałam wpis, mój 5cio miesięczny syn ma AZS tez zauważyłam spora różnice odkąd zaczęłam pic olej z czarnuszki ponieważ syn jeszcze karmiony piersią ale chciałaby tez zakupić ten beton…. mamy niekiedy takie miejsca gdzie skóra pęka i nie jest to fajne u takie malucha. Proszę o kontakt

      • annabee says:

        Różnicę widać dopiero po dłuższym czasie, więc skoro widzi ją Pani po czarnuszce i jest w stanie znieść jej smak, to gorąco zachęcam do nieprzestawania. Z czasem powinno być coraz lepiej, a przy rozszerzaniu diety będzie można synkowi wkrapiać kropelki oleju (proponowałabym jednak z wiesiołka 😉 ) do jedzenia. Skóra pękająca to zło, więc może Pani też spróbować niedługich, letnich kąpieli w solach (kłodawska, Epsom) z kilkoma kroplami dobrego oleju nierafinowanego (oliwa z oliwek, konopny, lniany) – te kilka kropli potrafi naprawdę pięknie nawilżyć skórę, a po wyjęciu malucha z wanienki można go jeszcze na mokro posmarować olejem i dopiero wtedy leciutko oklepać ręcznikiem przed założeniem piżamki.

  2. Sylwia W says:

    Wow normalnie jestem w szoku. Mnie zmiany na dłoniach, bardzo rzadko w zgięciu łokcia i często na nogach od kostek do kolan pojawiły się ok 4 lat temu (nogi chyba były pierwsze i dużo wcześniej, golenie nie służy;) ). To samo co u Ciebie maści sterydowe były używane w takich ilościach przez dwa lata, e po prostu przestały działać. Kremów, maści i emolientów (zgadzam się – żart!) przeszłam na prawdę bardzo dużo i w sumie żaden nie działał. Pocieszyłam się tym olejkiem ponieważ od pewnego czasu właśnie olejek z czarnuszki jest używany u mnie w domu ze względu na córę i jej problemy z wypróżnianiem. Dla mnie w tym wypadku jest genialny nic tak dobrze nie działało. Ale widzę, że i ja musze go zacząć stosować codziennie dla siebie 🙂 pozdrawiam serdecznie i czekam na “Beton” 😀

    • annabee says:

      Zadziwia mnie odzew do tego posta, nie wiedziałam, że aż tyle osób ma takie problemy ze skórą 🙁 Żeby olej działał leczniczo powinien być chłodny – tłoczony w chłodzie, transportowany w chłodzie i przechowywany w chłodzie, a i tak czas jego świetności, to co najwyżej 3 miesiące. Warto o tym pamiętać, bo chcemy wzmocnić ściany komórkowe najlepszymi możliwie kwasami. Czarnuszka jest ok, choć mi kompletnie nie wchodzi 😉 A na zaparcia świetnie się może sprawdzić duża dawka witaminy C. Mam też raporty o Miód Malinie z MSM, że bardzo pomaga unormować pracę jelit. A o octach i ich wpływie na trawienie będzie już niedługo 😉

      • Magda says:

        Dziękuję za ten wpis ❤ moj synek od 1 msc życia ma skaze białkowa. Karmiąc piersią nie jadlam nic z nabiału. Jak miał 10 msc zjadłam batona z białkiem serwatkowym i go wysypalo na 3 msc. ;( nie dostawał żadnych leków znikło samo. Ostatnio na święta zjadł czekolade i sie zaczęło ;( to juz 4 msc a wysypka pod kolanami za łokciami na szyi raz sie zaognia raz blednie. Ostatnio zbladło ale przeniosło sie nagle na genitalia ;( czerwone, suche zaczerwienienie. Wyglada strasznie. Chce zacząć dawać mu olej z wiesiołka. Zastosowałam przez 2 dni steryd na tamte miejsca (intymne) ale problem dalej jest a nawet bardziej czerwone. Zmieniam pieluchy, chusteczki wyrzucam i zobaczymy.

    • AnetaB says:

      Czy możesz napisać jak podajecie dziecku olej z czarnuszki na zaparcia. Walczę z zaparciami u dziecka od 2,5 roku,a ma teraz 3.5. Niestety ciagle wracają ….

      • annabee says:

        Nie podawaliśmy dzieciom oleju z czarnuszki i nie mieliśmy problemów z trawieniem, ale myślę, że jeśli zmiana diety i dopajanie nie pomoże, to może warto spróbować wysycić organizm witaminą C? Wiem, że niektórzy tak robią. Procedura byłaby taka sama, jak w przypadku infekcji, np. 1/2 łyżeczki Miód Maliny Witaminy (500 mg wit C) co pół godziny aż do granicy biegunki. To co prawda działanie objawowe, ale może choć na chwilę pomoże?

  3. Mysza says:

    Dzięki za ten wpis!! Trafiłam tu dzięki znajomej i pomyślałam sobie, że może jednak jest dla mnie nadzieja na życie bez sterydów 🙂 Te zdjęcia i opisy to jakbym czytała o sobie… Dokształcam się teraz w kwestii olejów i planuję spróbować, ale dołączam się też do poprzedników: chcę ten Beton! 😉

  4. Kasia says:

    Moje dłonie potrafią wyglądać jeszcze gorzej niż te ze zdjęć. Po przeczytaniu tego wpisu jestem mega zainspirowana. Będę działać! Dziękuję 🙂

    • annabee says:

      Moje dłonie też wyglądały znacznie gorzej. Niech dodatkową inspiracją będzie fakt, że tylko do poziomu ze zdjęć udało mi się teraz doprowadzić 🙂
      Powodzenia!

  5. Anna says:

    Dzień dobry, czy według Pani wiedzy atopia może objawiać się wyłącznie na skórze wewnętrznej części dłoni? Bliska osoba od wielu lat zmaga się z takimi objawami oraz nasilonym świądem po kąpieli. W innych okolicach nie występują zmiany skórne. Pozdrawiam serdecznie.

    • annabee says:

      Oczywiście, nie tylko na dłoniach. Słowo ‘atopia’ to tak samo pojemna diagnoza jak ‘migrena’ – generalnie znaczy tylko, że nie wiadomo, co naprawdę człowiekowi dolega. Objawy zapalne na skórze mogą pojawiać się wszędzie, ale lubią miejsca pod kolanami, na policzkach, w zgięciach, przegubach. Przesuszenie może pojawiać się po kontakcie z detergentem albo nawet samą wodą. Czasem reakcja pojawia się w wyniku kontaktu z własnym potem. U atopika wszystko co podrażnia, podrażnia w ponadprzeciętnym stopniu.
      Co więcej, doktor Wallach pisze, że np. śluzówka jelita wygląda u niego dokładnie tak samo, jak jego skóra. Podejrzewam więc, że tych miejsc z objawami może być jeszcze więcej, niż mogłoby się wydawać.
      Prostym testem, który pokazuje nadwrażliwość, jest pisanie po skórze czymś delikatnym, np. drewnianą szpatułką do badania gardła. Pojawi się wypukły, czerwony kształt i jest to ewidentna pokrzywka. Niewiele taka wiedza zmienia, ale za to można się czasem trochę pobawić 🙂
      Skóra jest tylko objawem – jeśli powodem jest de facto niedożywienie, porządne odżywienie ten powód wyeliminuje.

      • Inka says:

        Jak dobrze wiedzieć, że nie jest się samemu w tym bagnie.. U mnie zaczęło się pod koniec ciąży, minął rok, kilkanaście wizyt u alergologów, dermatologów, testy skórne i wziewne, 6 maści ze sterydami,i milion tubek emolientów.. bez zmian. Sprzątam, kąpię się, obieram warzywa itd. w rękawiczkach..
        Zaczęłam jeść olej z czarnuszki (zgadzam się, jest paskudny, posmak igliwia w ustach towarzyszy mi parę godzin:), mam nadzieję, że pomoże! Powodzenia dla wszystkich drapiących się!

        • annabee says:

          Trzymam kciuki i zapewniam, że wiesiołek jest również bardzo skuteczny, a milion razy bardziej zjadliwy 🙂
          Przy okazji proszę nie pomijać kąpieli w magnezie albo innej formy suplementacji – magnez jest powszechnym niedoborem wśród alergików i atopików.

  6. Burzynskova says:

    Pani Aniu, błagam o pomoc! W jakich proporcjach połączyć wosk z tluszczami?
    Jestem Mamą dziecka z AZS, z potwornie sucha skóra.

  7. Marta says:

    Dołączam do prośby o beton, najlepiej gotowy produkt, albo chociaż przepis. Mój mąż od trzech miesięcy pije olej z wiesiołka i polepszyło mu się w połowie – ma rany tylko na jednej ręce, zamiast na obu – natomiast ta druga ręka nie chce mu się do końca zagoić i przydałoby się go posmarować czymś co zadziała.

    Trzymam kciuki, żeby się szybko udało 🙂

    • annabee says:

      Pani Marto, rejestracja kosmetyków to droga przez mąkę, a Beton to – jak mi się dotąd wydawało – produkt absolutnie niszowy, więc chyba na razie nie będziemy go rejestrować. Jeśli jednak takich próśb będzie więcej, to oczywiście przemyślimy to.
      Jeśli Mężowi poprawiło się po wiesiołku, to bardzo dobry znak. Fakt, że poprawiło się niecałkowicie może wskazywać na problemy z przyswajaniem (wysokie pH żołądka, jelita w stanie zapalnym, przeciążona wątroba -> niedobory minerałów, zwłaszcza magnezu i witamin.
      Żeby uzupełnić magnez, minerały w ogóle, trochę się oczyścić omijając potencjalnie nieefektywny żołądek my stosujemy kąpiele (sól kłodawska, epsom, boraks, soda oczyszczona, olejki, woda utleniona, jod). Oczyszczenie wątroby to temat sam w sobie i dojdę do niego na blogu, ale warto zacząć czytać – wątroba jest ściśle powiązana ze skórą. Do szybkiego detoksu niektórzy chwalą bardzo saunę, ale pot na uszkodzonej skórze niekoniecznie zostanie przyjęty z radością 😉 Może jednak kąpiele w gorących źródłach, solankach siarczkowych (słyszałam ostatnio, że w Malinowym Dworze w Świeradowie takie solanki mają wysoką skuteczność).
      Oczywiście, sama zmiana diety na żywą i niepowodującą stanów zapalnych może pomóc we wszystkich objawach (nieprzetworzone, bez trutek, z żywymi bakteriami, enzymami, itd.).
      No i oczywiście, jeśli osłabiony, niedożywiony organizm przegrywa z toksynami pasożytów, też mu nie będzie łatwo.
      Beton jest fajny jako bariera od zewnątrz, jednak prawdziwe leczenie przeprowadza organizm i potrzebuje do tego cegiełek.
      Ja też trzymam za Was kciuki i będę wdzięczna za raport za jakiś czas!

  8. tonieja says:

    Rozumiem, że zachwalany Beton nie jest w sprzedaży i jak domyślam się receptura jest tajemnicą?
    Szkoda bo taki produkt bardzo pragnęłabym mieć w związku z problemami skórnymi ):

    • annabee says:

      Zachwalany jest PRZEDE WSZYSTKIM kwas GLA w postaci oleju z wiesiołka. To on odmienił moje życie kompletnie i to on pozwolił mojej skórze naprawdę się wyleczyć. Beton to tylko trochę wosku i olejów jako bariera fizyczna – fajny, ale niefundamentalny.

  9. Sarna.pl says:

    Wspomniała Pani o „starszakach”. W jaki sposób dba Pani o ich skórę? Mam maluszka, z którym borykamy się już od 4 mc życia z AZS. Większość olientow nie pomaga, tak samo jak maści na zamowienie, a częstotliwość występowania problemów skórnych przeraża. Czy miałaby Pani może jakąś poradę?

    • annabee says:

      Starszaki są nastolatkami i mnie nie słuchają, więc za bardzo o nich osobiście nie dbam prócz okresowego terroryzmu na temat picia oleju z wiesiołka, MSM i kąpieli w solach, zwłaszcza w magnezie 🙂 Co do porady, to oczywiście trudno wyrokować, ale jeśli nie widzą Państwa żadnego związku objawów z konkretnymi potrawami, warto by było dać szansę teorii dr Wartołowskiej i spróbować założyć, że winne mogą być robale. Bez względu na robale i tak warto założyć, że jelito cierpi i potrzebuje wygojenia śluzówki oraz zasiedlenia porządnymi bakteriami w porządnych ilościach. To nie jest ekspresowy proces, ale jeśli jelita zaczną funkcjonować jak należy, wszystko się stopniowo poprawi. Warto by było wesprzeć wątrobę, ale u małych dzieci procesy regeneracji przebiegają tak szybko, że może niekoniecznie trzeba uderzać z grubej rury. A jeśli tak, to świeży sok z selera robi właśnie wątrobową furorę.
      Wiesiołek odmienił moje życie i będę go wielbić i polecać bez końca 🙂
      A o emolientach proszę zapomnieć – jestem absolutnie przekonana, że ludzie, którzy je wymyślają, nie mają zielonego pojęcia, co robią 🙂 W każdym razie emolienty to zło, za to za worki pieniędzy 😉

  10. Magdoli says:

    Witam serdecznie,
    Mam dwoje dzieci z problemami AZS,teraz głównie walczymy z tym u najmłodszego (ma 4 miesiące) i stad moje pytanie-czy takie maleństwo może pić ten olej z nasion wiesiołka?Jesli tak jaka „dawka”dzienna?I czy jeśli ja go będę piła (karmię piersią) to i jego stan skory się poprawi?

    Pozdrawiam i bardzo proszę o odpowiedz bo nie chce go ciagle faszerować sterydami 🙁

    • annabee says:

      Jeśli już podaje mu Pani sterydy, to olej z wiesiołka raczej nie jest bardziej niebezpieczny, ale zapytałabym pediatrę. Na pewno jednak jeśli Pani będzie pić i karmić, to Maluch część dostanie, więc myślę, że warto spróbować chociaż poprzez karmienie. Po konsultacji z pediatrą może Pani dołożyć do tego colostrum (dziecku) i większe dawki MSM (sobie) oraz oczywiście kąpać w magnezie i dobrych solach z kilkoma kroplami porządnego oleju (oliwy z oliwek, konopnego). Po takiej kąpieli (nie gorącej) skóra jest świetnie nawilżona i natłuszczona, tylko wszystko się ślizga 😉

      • Natnat says:

        Mam ten sam problem. Aktualnie jestem w ciąży, za 1.5 tygodnia idę już do szpitala rodzić, a moje nogi od kolan w dół (O kostkach nie wspomnę) wyglądają jak jedno wielkie nieszczęście. Całe nogi czerwone i w popękanej skórze. Musiałam stosować sterydy, ale to nic nie dało. Wstydzę się położyć do szpitala, że ludzie będą na mnie patrzeć jak na tredowata :/

        • annabee says:

          Proszę jak najszybciej złapać butlę porządnego oleju z wiesiołka i dać sobie niezłą daweczkę. Do czasu porodu raczej nie pomoże, może już przy Maluszku będzie Pani lepiej. Jeśli może się Pani przekąpać codziennie w wannie z magnezem (worek soli Epsom z Allegro), to też by było super. Jest szansa, że będzie lepiej już niedługo, tylko proszę spróbować.

  11. Iwona says:

    Pani Aniu,

    ja znam jeszcze jeden sekret – wysokie dawki antyoksydantów dostępne w niektórych suplementach diety. Znam kilka takich suplementów. Po jednym moje rany magicznie zaczęły się goić już następnego dnia. Preparat jest doustny, ale można go też używać do smarowania.
    Po ok. 1 miesiącu intensywnego zażywania a potem już mniej intensywnie moja skóra wygoiła się i nawilżyła się od środka i przestała swędzieć.
    Teraz ostatnio miałam nawrót, bo przestałam cokolwiek zażywać i przyjmuję podobny preparat z innej firmy i też skóra zaczęła się goić.
    Preparat działa nie tylko na mnie.
    Próbowałam inne preparaty z antyoksydantami, ale musi być naprawdę dawka uderzeniowa, żeby odczuć efekt.

    Chętnie spróbuję pani rozwiązania. Nigdy nie udało mi się znaleźć jakiejkolwiek maści lub kremu, z wyjątkiem krótkodziałających sterydów łagodzących objawy ale nie likwidujących problemu, która/y wygoiłby lub nawilżył dostatecznie skórę.
    Aha, alergeny nadal są wokół mnie – zwierzęta – sierść, ale organizm osiągając stan bliższy homeostazy, przestaje na reagować.

  12. Iwona says:

    Ważna informacja – więcej GLA jest w oleju z ogórecznika lekarskiego niż w oleju z wiesiołka.
    GLA, w ilościach znaczących, występuje w oleju z ogórecznika lekarskiego (do 27%), oleju z wiesiołka (do 9%) oraz oleju z czarnej porzeczki (do 15%).

    • annabee says:

      Procenty podawane na różnych stronach są różne, ale oprócz procentów liczy się też przełykalność 🙂 Ogórecznik słynie z paskudnego smaku, więc nawet go nie próbowałam, a czarnuszka jest zbyt intensywna dla wielu. Co do oleju z czarnej porzeczki, to o nim nie wiedziałam. Moje poszukiwania były mocno po omacku, z daleko okrojonym zestawem dostępnych informacji. Może warto spróbować, bo faktycznie jest szansa osiągnąć efekt szybciej. Nie wiem jednak, jak smakuje. Jeśli dobrze, może się przesiądziemy? 😉

  13. Damian says:

    Witam, mam 31 lat i borykam się z AZS-em od 2-3 roku życia. Stosowałem chyba wszystkie sposoby radzenia z AZS w postaci leków sterydowych itp.
    Czy stosowała Pani kiedyś “Protopic”?
    Jeden z dermatologów, który mnie mocno ustabilizował (dr. Igor Michajłowski z Gdańska) zaproponował właśnie m.in terapie na zmianę Advantan i Protopic, co przyniosło bardzo dobry efekt, który długo się utrzymywał, ale…
    Tak jak każdy “ozdrowiały” AZSowiec, im lepiej było tym mniej się dbało i znów mam nawroty.
    I takie mam pytanie. Czy lepiej od razu z grubej rury jechać z Wit C, MSM, olejem z czarnuszki itd czy lepiej lekko i powoli samym olejem zacząć i z czasem dodawać pozostałe?
    Dodam, że jestem mocno zdeterminowany 🙂
    Pozdrawiam.

    • annabee says:

      Hahaha, to tak działa niestety 🙂 Ja też po skórze poznaję, że się zaniedbałam, a po bóli nadgarstków i kolan, żeby od dawna nie piję MSM :))))
      W tej chwili też miałam pogorszenie skóry i na dodatek nie zamówiłam oleju ze zlotopolskie, tylko kupiłam z lodówki w sklepie ekologicznym, który jest ewidentnie słabszy, więc standardowo walnęłam z grubej rury – łyżkę rano i wieczorem, do tego dużo witaminy i MSM i w ciągu 2 tygodni jestem jak nowa. Ale to teraz, kiedy podstawowy poziom GLA w organizmie jakiś mam. Za pierwszym razem, gdy startowałam chyba od zera absolutnego, trwało to dłużej. Powiem jednak szczerze – nawet 2-3 miesiące dokarmiania się z długotrwałym efektem to nic w porównaniu z tubeczką Protopiku co 3 dni.
      Protopic to zło w cenie złota, trzymam się z daleka 🙂 Jest super skuteczny, ale jak wszystko w tej działce – tylko na krótką metę, więc nie leczy, tylko maskuje, a lista efektów ubocznych powala.

      • magda says:

        witam serdecznie i prosze o radę.Jestem mama atop8ka 10 mscy .Olej z wiewiórka juz zamówiłam przez polecana stronę ale jakie jeszcze produkty do kąpieli i p8cia powinnam kupic? bede bardzo wdzięczna za odpowiedz;)

        • annabee says:

          Według mnie żadne produkty do kąpieli nie są ani odpowiednie ani potrzebne atopikowi. Atopikowi potrzebny jest magnez i bardzo dobrze się w takiej kąpieli wymyje bez żadnego mydła, a wręcz gdy mu się doda choćby 3 krople dobrej jakości oliwy z oliwek albo oleju konopnego, z wanny wyjdzie jak młody bóg (tylko trzeba uważać, bo ślisko 😉 ). Jeśli już mydło jest konieczne, to chyba poleciłabym mydło hibiskusowe z Ministerstwa Dobrego Mydła https://www.ministerstwodobregomydla.pl/hibiskus – to najdelikatniejsze mydło, z jakim miałam do czynienia i podejrzewam, że poza okresem, gdy paliła mnie woda, byłoby dla mnie odpowiednie nawet w czasach aktywnej atopii. Wydaje mi się jednak, przy prawdziwie otwartej skórze, każde mydło to zło, za to kąpiel w solach (o ile nie szczypie) z odrobiną oleju może być zbawienna.
          To w moim doświadczeniu dwa najważniejsze elementy – uzupełnienie magnezu https://anna-bee.com/blog/jak-uzupelnic-magnez-kapiel-solankowa-epsom-klodawska-jod-utleniona-aromaterapia/ i kwasu GLA.

  14. Iwona says:

    Chcę tylko napisać ze mojej coreczce mija wlasnie 3 miesiac brania oleju z wiesiolka , ma rowniez diete je tylko owoce warzywa i mięso, i chura jej skóra jest o 90 % lepsza, mam nadzieje ze zniknie wszystko na wieki a my bedziemy pic to złoto polskie i cieszyć sie milym dotykiem skory. Solanki rowniez robimy ale tylko raz w tygodniu bo trudno jej wysiedziec wiecej czasu. Ogolnie pani Aniu dziekuje, a wszytskim zachecam do spóbowania oleju z wiesiolka.

    • annabee says:

      Chcę tylko napisać, że nie ma dnia, żeby ktoś nie kontaktował się w sprawie tragicznej skóry u siebie albo kogoś bliskiego, więc takie wiadomości to miód na serce. Bardzo, bardzo się cieszę.
      Niestety już po sobie wiem, że nie da się uzupełnić niedoborów raz na zawsze tak samo, jak nie da się najeść raz na całe życie, więc przy dłuższej przerwie stan skóry może się pogarszać. Ja potrafiłam się doprowadzić do stanu ze zdjęć, ale 1. to nie był nawet w połowie tak zły stan, jak w najgorszych momentach, 2. ponowne zagojenie skóry przy wznowieniu oleju z wiesiołka zajęło mi może 2 tygodnie. Warto więc się porządnie nakarmić i pozwolić skórze odnowić i warto potem pamiętać, że jedzenia potrzebujemy przez całe życie, więc może już nie w dawkach terapeutycznych, ale uzupełniać kwas GLA najprawdopodobniej trzeba na stałe. Szczerze jednak mówiąc – nie jest to wielkim wyzwaniem w porównaniu ze znaną alternatywą 🙂

  15. Pola. .. says:

    To dziwne, że w tak prosty sposób można wyleczyć AZS Ja walczę różnymi metodami już 23 lata i efekty marne a próbowałam miedzy innymi te opisane. ..ciężka eliminacja pokarmowa też nie specjalnie zadziałała. ..

    • annabee says:

      Dla mnie najbardziej szokujące jest to, jak wiele chorób chronicznych uznawanych za cywilizacyjne i nieuleczalne może być spowodowanych prostymi niedoborami. Albo nieco bardziej skomplikowanymi niedoborami, ale koniec końców mówimy o jakiejś formie niedożywienia.
      Piła Pani porządny olej z GLA i nie zadziałał?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom o dostępności. Poinformujemy Cię kiedy produkt znajdzie się w magazynie. W tym celu wpisz właściwy adres e-mail.
E-mail Ilość Nie udostępnimy Twojego adresu nikomu innemu.