niepasteryzowany, żywy ocetPo tym, jak odkryłam, że moje kłopoty z brakiem węchu spowodowane są prostym niedoborem cynku, a chora atopowo skóra leczy się samoistnie po uzupełnieniu kwasu GLA i magnezu myślałam, że rozpoczęłam oto dekady prawdziwej sielanki. Wkrótce jednak przekonałam się, że choć przy zwiększonej dawce cynku węch powraca mi dość szybko, to jednak przy jego ostawieniu go po jakimś czasie znów zanika. Dlaczego??
Dlaczego mam chroniczne niedobory cynku i innych składników pokarmowych?
Długo szukałam odpowiedzi, a nikt nie potrafił mi tego wytłumaczyć…

Nadszedł jednak dzień, w którym zgłosiłam się do pani osteopatki z koszmarnie drętwiejącymi nogami i podejrzeniem ucisku w powypadkowych lędźwiach, a ona spojrzała na mnie i powiedziała: ‘to nie lędźwie – to żołądek!’
Żołądek??
Miła pani, drętwieją mi nogi i to bardzo, ale z trawieniem nie mam absolutnie żadnych problemów! 
Nie musiałam się jednak bardzo zastanawiać, zanim zaczęło do mnie docierać, że przecież po każdej tabletce robi mi się niedobrze, że brzuch mam wciąż spuchnięty bez wyraźnej przyczyny i nie chce mi się wypłaszczyć oraz że jeszcze wieczorem potrafię poczuć to, co jadłam na śniadanie…
Hmmm, no może. Osteopaci mają tendencję do pokazywania przedziwnych połączeń w człowieku, ale są też przedziwnie skuteczni. A ta pani osteopatka jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Może warto dać szansę jej teorii?
Nie lubię soli, to prawda, więc może i soków trawiennych mam za mało. 

Chciałam to sprawdzić testem z sodą oczyszczoną, ale zabrakło mi odwagi – postanowiłam więc po prostu spróbować pH żołądka obniżyć i zobaczyć, czy coś się poprawi. Ponieważ znałam już literaturę, na pierwszy ogień poszła sól z wodą. Straszny błąd! Nienawidzę soli, a mój żołądek nienawidzi jej jeszcze bardziej. Nawet na niskie stężenie reagował bólem, skurczem i nudnościami. Sól (akurat himalajska) poszła w odstawkę. Co następne?

Zakwaszanie żołądka naturalnym octem
Zrobiłam ocet jabłkowy i wkrótce zaczęłam go pić na czczo. Najpierw bolało, choć nie aż tak strasznie, jak przy soli, było mi też trochę niedobrze, ale postanowiłam wytrzymać chociaż 2 tygodnie.
Po tygodniu nie było mi już niedobrze, chwilę później nie bolał mnie już żołądek.
Lubię mieć jasność i nie lubię długo czekać na efekty, więc stosowałam tego octu nieco za dużo, nieco za wcześnie. Dziś zrobiłabym to mądrzej, czyli spokojniej – zaczęłabym od łyżeczki octu na szklankę wody, piła pół godziny przed każdym posiłkiem i zwiększała stężenie powolutku, powolutku, adekwatnie do poprawy samopoczucia: gdy przestaje być niedobrze to znak, że stężenie można nieco zwiększyć. Z zasady nie przekraczałabym jednak dawki 2 łyżek octu na szklankę wody oraz 4-6 łyżek octu na dobę.
A poza tym – słuchałabym siebie i dostosowywała działania odpowiednio do odczuć.

Mocno niedokwaszony żołądek będzie cierpiał przy zakwaszaniu.
Można spokojnie założyć, że w śluzówce źle trawiącego żołądka są nadżerki, bez kontroli kwasu szaleją w nim bakterie i grzyby (w tym naturalna flora żołądka, czyli h.pylori, której bynajmniej nie należy na dzień dobry zwalczać antybiotykami), mogą być w nim nawet wrzody.
Stosując jakiekolwiek metody obniżania pH żołądka należy mieć to na uwadze i postępować rozważnie, żeby nie dołożyć sobie zmartwień, zwłaszcza w przypadku wrzodów, które najpierw trzeba mądrze wyleczyć.
Teraz piję wodę z octem na czczo i popijam przez cały dzień taki oto izotonik
Ponieważ życie jest życiem i nie zawsze uda się zażyć octu przed jedzeniem, nie boję się też pić go w trakcie posiłku. W końcu dodaję kwasu do kwasu, prawda? 🙂

Idea picia octu kojarzyła mi się kiedyś jedynie z historią z książki ‘Gruby’ Aleksandra Minkowskiego, w której chłopak wychyla całą butlę na raz, żeby się zabić. Niezbyt zachęcające 😉
Odkąd jednak zaczęłam pić wodę z octem, poprawiło mi się dosłownie wszystko: żołądek schował się pod żebrami, skończyły się nudności, miałam ogólne wrażenie, że lekko chudnę, poprawił mi się węch i stan włosów.

Betaina HCL
Wszystko było dobrze do czasu, gdy zastosowaliśmy terapię przeciwpasożytniczą Zentelem – wzięłam go dużo i po którejś dawce żołądek mi dosłownie wysiadł. Brzuch spuchł mi jakby chciał pęknąć, nogi drętwiły tak, że miałam ochotę się czołgać, kręciło mi się w głowie i było koszmarnie, koszmarnie niedobrze. Ocet nie pomagał nawet w silnym stężeniu, postanowiłam więc sięgnąć po większy kaliber, a mianowicie kwas solny w kapsułkach, czyli Betainę HCL. Betainę zażywa się podczas posiłków z dużą zawartością białka i buduje dawkę stopniowo, czekając na uczucie gorąca w żołądku, które ma wskazywać na dawkę skuteczną i w danym momencie maksymalną. Taką dawką w moim preparacie miało być bodajże 6 kapsułek. Budowałam, budowałam, aż z drżeniem doszłam do 11 kapsułek i uznałam, że ta zabawa nie jest dla mnie. Jak by na to nie patrzeć, łykam żywy kwas solny i nie chciałabym nagle odkryć, że przesadziłam i poparzyłam sobie przełyk albo pół układu pokarmowego.
Ocet nie działa, kwas nie działa, czuję się strasznie – co teraz??

Kuracja bentonitem
Zdesperowana, nie oczekując zbyt wiele, rzuciłam hasło na grupie kanadyjskiego naturopaty na FB, do której należę i otrzymałam od niego szybką odpowiedź, żebym spróbowała bentonitu: pół łyżeczki na pół szklanki wody na czczo i na noc (dawkę buduje się stopniowo aż do 2 łyżeczek na szklankę – błotko najlepiej nastawić kilkanaście godzin wcześniej, żeby nabrało mocy).
Miałam akurat zapas glinki, więc mogłam zacząć od razu i od razu zauważyłam poprawę: owszem, było mi niedobrze, ale ból zniknął już pierwszego dnia stosowania. Potem żołądek zaczął się znów chować pod żebrami, a po tygodniu czy dwóch przestało mi być niedobrze. Wreszcie….

Zdrowy żołądek to podstawa zdrowia
Dlaczego dobra kondycja żołądka jest tak istotna? Bo w żołądku odbywa się rozbijanie białek na mniejsze cząsteczki. Jeśli zbyt duże, niestrawione białka wpadają do jelita, powodują w nim stan zapalny. Stan zapalny jelita zmniejsza jego szczelność, co nie tylko pogarsza przyswajanie składników pokarmowych, ale umożliwia również przenikanie niepożądanych substancji prosto do krwiobiegu. Niewykluczone więc, że takie niestrawione białka krążą we krwi i rozsiewają stan zapalny po różnych częściach ciała. To nie białka same w sobie są winowajcą, a nieefektywna praca żołądka. Dlatego właśnie mam silne przekonanie, że w pierwszej kolejności należy zabiegać o przywrócenie stanu, w którym nie trzeba eliminować niczego normalnego z diety, w której nie szkodzi ani gluten ani mleko, bo żadne z nich nigdy nie było prawdziwą przyczyną nadwrażliwości.
A gdyby się okazało, że stan zapalny jelit, celiakia, choroba Crohna, jelito drażliwe, alergie, nietolerancje pokarmowe spowodowane są zbyt wysokim pH soków żołądkowych? A gdyby się okazało, że jeśli poprawi się trawienie białek, poprawia się też kondycja jelit, zwiększa przyswajanie składników pokarmowych i zmniejsza nadwrażliwość na białka?
Znamy takie historie.
Powtórzę więc: w żołądku trawione są głównie białka – proces trawienia polega na rozbijaniu białek na jak najmniejsze cząsteczki, żeby mogły bezpiecznie powędrować do jelita cienkiego, w którym z kolei rozbijane są tłuszcze.
Prawidłowe pH kwasów trawiennych to 1-2,5 i są one jedną z najbardziej żrących substancji na świecie – podobno stoły do sekcji zwłok są stalowe m.in. dlatego, że rozlana treść żołądka potrafi spalić wszystko, czego dotknie. Nosimy coś tak niemożliwie żrącego w samym środeczku, od urodzenia aż do śmierci i nic nam nie jest – to absolutnie niewiarygodne!

Stan jelita a stan skóry
A teraz uwaga: cytowany już przeze mnie patolog, dr Wallach twierdzi, że tak jak wygląda skóra, tak samo wygląda jelito. Jeśli więc ktoś cierpi na egzemę może podejrzewać, że jego jelito jest w równie kiepskim stanie. Warto więc pochylić się nad tematem, na jakiś czas wyeliminować z diety wszystkie drażniące i powodujące stan zapalny pokarmy, odtruć organizm (kąpiele magnezowe, sauny, odrobaczanie, płukanie jelit i wątroby) i dać szansę śluzówce się wygoić. Z całego serca polecam też dodać odpowiednie kwasy tłuszczowe (np. mój ukochany olej z wiesiołka), które dostarczają organizmowi materiału do odbudowy błon komórkowych.

W podsumowaniu powiem tylko, że pH żołądka podnosi mi się po dłuższym czasie niezakwaszania i nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Może dlatego, że nie przepadam za solą, może powód jest inny, a jego odkrycie wciąż przede mną. Na pewno ma to wszystko jakiś związek z nawracającym niedoborem wapnia, pewnie po części wynika też z tego, że prowadzę dość chaotyczny tryb życia i słabo dbam o siebie. Chciałabym wierzyć, że gdy się raz coś naprawi, to to już wystarczy, ale chyba tak nie jest. Nie można przecież wyspać się na zapas. Ani najeść. Ani naoddychać.
Wiem natomiast już na pewno skąd się bierze mój chroniczny niedobór cynku – skoro źle trawię, to i źle przyswajam.
Kółko się zamyka.
Dlatego odkąd zaczęłam robić i pić octy, wszystko zaczęło mi się poprawiać. Gdy zapominam o occie na kilka tygodni, zaczynają mi powracać nudności, obrzęk i bóle. Wtedy muszę się puknąć w głowę, powiedzieć sobie: “Mamo, weź się za siebie!”, sięgnąć znów po bentonit i pić roztwór octu na czczo. Mniej więcej po tygodniu znów mi się poprawia i wystarczy popijanie mojego standardowego izotoniku przez cały dzień, żeby już było dobrze na stałe.

Objawy sugerujące niski poziom soków żołądkowych (hypochlorhydria):
– zgaga 
– nudności
– odbijanie
– wzdęcia
– uczucie palenia po posiłkach
– refluks (chrypka, ból gardła)
– problemy skórne, w tym grzybica
– brak apetytu na mięso (zwłaszcza u wegetarian i wegan)
– brak apetytu rano (wciąż niestrawiona kolacja)
– niepohamowany apetyt (organizm nie przyswaja, więc wciąż domaga się składników pokarmowych)
– regularna obecność niestrawionych pokarmów w kale
– anemia nie reagująca na suplementację żelazem
– przerost bakterii (h.pylori) i grzybów (candida)

Zgaga jako objaw zbyt małej ilości kwasów trawiennych brzmi jak oksymoron, ale jest jednym z pierwszych jej objawów. W takiej sytuacji nie zaszkodzi cierpiącemu tak bardzo, jak leki neutralizujące pH żołądka. W razie niepewności w stosunku do diagnozy, warto pokusić się o domowy test na pH żołądka, a w ostateczności gastroskopię.

Możliwe konsekwencje zdrowotne zbyt wysokiego pH żołądka (nieefektywnego trawienia):
– alergie i nietolerancje pokarmowe (nadwrażliwość na wszelkiego rodzaju białka)
– stany zapalne jelit (zespół jelita nadwrażliwego, choroba Leśniowskiego-Crohna, wrzodziejące zapalenie jelit)
– nowotwory przewodu pokarmowego
– stany zapalne tarczycy, w tym Hashimoto
– nadmierny wzrost ilości pasożytów w organizmie
– skłonność do zatruć pokarmowych, rotawirusów, itp.
– niedobory pierwiastków śladowych, witamin i kwasów tłuszczowych, których konsekwencją jest cały wachlarz chorób i przypadłości nazywanych cywilizacyjnymi

Prawdziwy ocet
Dodać kwasu do żołądka można każdym rodzajem octu, jednak najlepiej jest zrobić to octem niepasteryzowanym, bo żołądek to nie tylko HCl, ale i enzymy i bakterie, które w procesie pasteryzacji mają przecież zginąć. Z tego też powodu ja oczywiście postanowiłam pójść jeszcze dalej i moje octy robię tak, żeby enzymów i bakterii miały jak najwięcej, czyli – też mi nowość – nie na cukrze, tylko na miodzie 🙂
Miód to skrzynia skarbów: w procesie fermentacji z roztworu zniknie glukoza, ale całe dobro (minerały, witaminy, bakterie, enzymy) zostaje!
Maksymalna odległość na jaką się zapędziłam, to fermentacja wielokrotna, w której po każdej kolejnej rundzie fermentacji ocet wzbogacony jest podwójną porcją składników pokarmowych z owocowego wsadu i podwójnej porcji miodu.
Octem wszystkich octów jest ratafia, którą fermentuje się przez wiele miesięcy, by w efekcie stworzyć esencję zapachów, smaków i bogactwa całego lata. 
W tym poście opisuję je nieco bardziej szczegółowo: https://anna-bee.com/blog/prawdziwy-ocet-domowy-lato-zamkniete-na-prawiewiecznosc/

 


PS
Zioła szwedzkie
Ponieważ szewc bez butów chodzi, a producentka octów zapomina je sobie przywieźć do domu, ostatnio znowu się zaniedbałam. Żołądek mam spuchnięty, jest mi wciąż niedobrze, a zatrucie pokarmowe rozkłada mnie średnio raz na miesiąc. Przywracanie dobrego stanu żołądka octem (dla lepszego efektu gojącego – octem z aloesem) chwilę mi więc znów zajmie, ale na przyspieszenie i złagodzenie tego procesu polecono mi zioła szwedzkie. Na szybko kupiłam gotowy roztwór z apteki, który co prawda straszy składem, ale sprawia wrażenie łagodzącego. Optymalnym rozwiązaniem jest zakup mieszanki ziół i stworzenie czystej nalewki własnoręcznie, żeby jak najkrócej truć się świństwem z apteki.
Właśnie się maceruje – jak mi pomoże, dam znać. 


A nasze cudne, domowe octy na miodzie kupisz tutaj
Nowość!
73,00 
Nowość!
85,00 139,00 
Nowość!
79,00 133,00 
Nowość!
Klasyczny
35,00 
Łagodny
25,00 
Wątroba
Smak lata
25,00 

17 thoughts on “Ukryte problemy z trawieniem, czyli na co komu ocet??

  1. Aldona says:

    Cześć ! Ja też mam kłopoty z węchem i AZS ! 😮 planuje jak najszybciej iść do apteki i zakupić cynk i GLA, polecasz jakiś konkretny produkt? Będę wdzięczna za odpowiedź 🙂
    Pozdrawiam

  2. Łukasz says:

    Dzień dobry,
    Jestem po obejrzeniu Pani histori wrealu24.pl i co do samej formuły prowadzenia to brakuje takich tematów w TV publicznej.
    Pytanie moje jest następujące odnośnie AZE: (dziecko 1-2 lat) odnośnie zakwaszenia żoładka kiszonkami z czerwonego buraka (buraczki,woda , sól, ziele an, czosnek, liś laurowy) Czy to lub kiszona kapusta (sok) bedzie dobrym pomysłem aby żołądek takieog dziecka zakwaśić???

    • annabee says:

      Z tego co wiem, kiszonki stosuje się bardziej do ponownego zasiedlenia chorujących dobroczynnymi bakteriami, ale to na pewno jest dobry kierunek. Kapusta, burak (kocham kiszonki Sznajdera) – jeśli tylko dziecko wypije, to jak najbardziej. A gdyby nic się nie zmieniło, spróbowałabym octów, bo wiem, że są skuteczne i przyjrzałabym się też, czy dziecko ma w diecie wystarczająco dużo soli, bo różnie z tym bywa.

      • Marta says:

        Ale właśnie przestrzegają, żeby małym dzieciom nie podawać dużo soli. Jak to w końcu jest? Czy 1.5 roczniakowi mogę dawać tak jak dorosłemu wodę z octem przed każdym posiłkiem? Po badaniach okazało się, że mamy przerost candidy i pomyślałam, żeby najpierw zacząć od octu.

        • annabee says:

          No to ma Pani odpowiedź – bez soli nie ma kwasu solnego w żołądku i przerost candidy nie dziwi ani trochę. Sól jest niezbędna do życia, zwłaszcza w upałach, czy przy wysiłku fizycznym, gdy wypacamy znacząco więcej pierwiastków, niż leżąc na kanapie i jeśli się ich nie uzupełni, z czasem piętrzą się niedobory. Krowom nikt nie dawkuje soli – wiesza się blok i mogą lizać tyle razy, ile im się zachce 😉 Ale jest sól i sól – sól o pełnym spektrum minerałów, zazwyczaj jakaś kolorowa, szara, brzydka (typu kłodawska, himalajska) to sól o jaką nam chodzi, w przeciwieństwie do chlorku sodu, który faktycznie w nadmiarze ma niefajne konsekwencje.
          Jeśli znajdzie Pani sposób na podanie tak małemu dziecku wody z octem przed każdym posiłkiem, to spodziewam się, że za jakiś czas zobaczy Pani poprawę jego stanu. Trzeba by było znaleźć smak, który będzie mu odpowiadał i sam ocet, który nie będzie zbyt mocny i myślę, że się uda. Zawsze można do smaku dodać odrobinę soku albo wręcz zrobić oxymel (woda, ocet, miód nastawiony dzień wcześniej) i przejdzie.
          Niedawno słyszałam opowieść starszego pediatry, że w latach bodajże 50-tych dodawali kwas solny do mieszanek dla noworodków i trawiły znacznie lepiej. To była dla nich oczywista oczywistość. Dziś samego kwasu trochę się boję, ale ocet to jego doskonały i naturalny zamiennik, który ma wiele innych właściwości prozdrowotnych, więc myślę, że bardzo warto.

          • Marta says:

            Mogę prosić o pomoc w doborze octu, który byłby najlepszy dla takiego malucha? Chciałabym zrobić zamówienie u Pani w sklepie.
            Czyli woda z solą kłodawską dla dziecka też wskazana? I posolone posiłki ww. solą? Sama staram się pić wodę z solą ale jestem mało konsekwentna i często zapominam.
            Zainteresował mnie ten oxymel, mogę prosić o proporcje? Wystarczy zmieszać i odstawić do lodówki czy w temperaturze pokojowej? I następnego dnia pić przed posiłkiem czy bez względu na posiłki popijać cały dzień?

          • annabee says:

            Na początek zawsze polecam któryś z octów jednokrotnych, bo są łagodniejsze i wciąż jeszcze smakują owocami, z których powstały: https://anna-bee.com/kategoria-produktu/octy/octy-jednokrotnie-fermentowane/
            Myślę, że na początek warto sięgnąć po coś bardzo owocowego, typu ocet malinowy, porzeczkowy, czereśniowy, winogronowy – ładnie się ukryją np. w soczku i nie będzie kłopotu.
            Jeśli chodzi o oxymel, to standardowy przepis antycznych Greków, to było bodajże 4 części miodu na 1 część octu – taką miksturę można trzymać w szafce lub przygotowywać na bieżąco, zalewać łyżeczkę oxymelu szklanką wody wieczorem i wypijać na czczo. Podobno to lek na wszystkie choroby 🙂 Przede wszystkim jednak pomaga przywrócić pracę żołądka, jelit i odśluzować drogi oddechowe.
            Oxymelem można też płukać bolące gardło.

          • Marta says:

            Aha i co ciekawe, jestem w trakcie czytania książki o terapii Gersona. który stosował soki i dietę bezsolną. Twierdził, że sól wypiera potas z organizmu, który jest niezbędny do życia i prawidłowego rozwoju. Według niego dieta bezsolna powoduje remisję wszelkiego rodzaju ostrych i przewlekłych chorób. Dlatego tak boję się dodawać soli. Z drugiej jednak strony, tak jak Pani pisze, sól jest potrzebna do zakwaszania organizmu.
            Ilu lekarzy i terapeutów, tyle różnych opinii, ciężko znaleźć złoty środek.

          • annabee says:

            Gerson leczył raka i to skutecznie, nie zakładam jednak, że był nieomylny w każdej medycznej kwestii. Ja też wyciągam różne wnioski z różnych wypowiedzi, ale w kulturach długowiecznych soli się nie unika. Nawet dodaje się grudkę do herbaty. W takiej soli jest masa różnych niezbędnych do życia minerałów i dostarczanie ich regularne jest niezwykle istotne dla zdrowia.

  3. Marta says:

    Oraz proszę dać znać jak potoczyła się historia z ziołami szwedzkimi. Chciałam robić okłady na wątrobę, ale sama jeszcze nie robiłam nigdy nalewki, dlatego postanowiłam kupić maść na bazie tych ziół. Smaruję wątrobę codziennie na noc, ale szczerze to nie wiem na ile jest to skuteczne w porównaniu z okładami. Wydaje mi się, że okłady mogą mieć znacznie większe działanie od maści.

    • annabee says:

      Nastawiłam zioła i mam gotowe. Nie wiedziałam, że można nimi okładać wątrobę, ale na żołądek działają fajnie. Choć powiem szczerze, że po okresie, kiedy raz piłam ocet raz nie piłam i wróciły mi różne dziwne objawy ze strony żołądka doszłam do wniosku, że najlepiej się czuję, kiedy ocet piję konsekwentnie i nie odpuszczam, gdy już czuję się lepiej. Ja nie lubię soli, unikam jej i myślę, że to się przyczynia do zbyt wysokiego pH na dłuższą metę.
      A d postu o płukaniu wątroby już niedługo dojdę, obiecuję 🙂

  4. Dominik says:

    Tak sobie czytam o tym Oxymelu i mam pytanie czy dodanie pyłku pszczelego to dobry pomysł bo witaminek więcej i tego wszystkiego co ma pyłek, czy jednak pyłek i ocet to jednak niebardzo…..

    • annabee says:

      Kwestia pyłku jest o tyle ciekawa, że o ile faktycznie jest esencją dobra, to równocześnie jest zasadowy, co może skończyć się efektem pary w gwizdek, jeśli stosujemy ocet, żeby żołądek zakwasić. Z tego co wiem, ludzie, którzy karmią się pyłkiem, karmią się nim na czczo, tylko czy poświęcanie godziny dziennie rano na oddzielanie pyłku od octu to strategia dla wszystkich, tego nie wiem 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom o dostępności. Poinformujemy Cię kiedy produkt znajdzie się w magazynie. W tym celu wpisz właściwy adres e-mail.
E-mail Ilość Nie udostępnimy Twojego adresu nikomu innemu.