PBX zeolit detoks metali ciężkich autyzmTo prawda, kręcą mnie nowości, entuzjastycznie podchodzę do idei rozciągających mi mózg i zmuszających do przewrócenia świata w głowie, ale dzięki Bogu mam też zdrowy poziom sceptycyzmu oraz lubość do testowania teorii w praktyce.
Właśnie dlatego, do opowieści rodziców dzieci autystycznych, którym po zastosowaniu produktów zeolitowych np. dramatycznie poprawiła się komunikacja z najbliższymi podchodziłam z ostrożnością, bo z jednej strony nie mam powodów nie wierzyć rodzicom (zawsze wierzę rodzicom, bo są najlepszymi obserwatorami swoich dzieci, a intuicja to nic innego, jak tysiące godzin bacznej obserwacji zebrane w podskórną wiedzę), ale równocześnie wszyscy jesteśmy obarczeni tym samym ryzykiem łączenia niepowiązanych kropek. Wyraźna korelacja jeszcze nie dowodzi przyczynowości.

Przykład
Mama Trzylatka: Czy po Miód Malinie Witaminie może wystąpić wysypka?
Ja: Po wszystkim może, zwłaszcza jeśli ma się uczulenie na miód.
MT: Nie ma uczulenia. Podaliśmy syrop, bo miał gorączkę i go wysypało.
Ja: A jak wygląda ta wysypka?
MT: No takie drobne plamki na stopach i dłoniach.
Ja: To powiem tak – nie słyszałam o tym, ale wszystko może się zdarzyć, więc w normalnych warunkach sugerowałabym odstawienie syropu do momentu ustania objawów, wprowadzenie go ponowne w takiej samej dawce i sprawdzenie, czy wysypka powróci. Jeśli powróci, będzie jasne. W sytuacji, którą jednak Pani opisała podejrzewam, że to raczej bostonka, czyli wręcz dobrze by było dawkę witaminy zwiększyć, żeby zadziałać przeciwwirusowo i to szybko.

Następnego dnia Mama konsultuje się z lekarzem, który diagnozuje bostonkę.

Była korelacja?
Była! Jasna, jak słońce – podano syrop, wystąpiła wysypka.
Czy syrop spowodował wysypkę?
Nie, jedynie wystąpił zbieg okoliczności, który zasugerował błędne ułożenie wydarzeń w ciąg przyczynowo-skutkowy, który tak naprawdę nie miał miejsca.
Czy można się przed takim błędem uchronić?
Czasem można, czasem nie można, bo wszyscy szukamy potwierdzenia tego, co akurat się nam wydaje.
Trudno być w życiu rasowym naukowcem, który stawia tezę i na wszelkie sposoby próbuje ją obalić. W codziennym życiu – nie ma na to czasu i jest to też niepomocne.

Wracając do tematu, wiedziałam, że żyjemy w oceanie toksyn, wiedziałam, że trzeba szukać dobrych sposobów na związanie ich i usunięcie z organizmu, na dodatek bez reabsorpcji, ale żeby woda bez smaku miała aż takie właściwości?
Chciałabym, żeby to była prawda, ale wierzę dopiero, gdy sprawdzę.

Żeby sprawdzić to całkowicie naukowo, planowałam zrobić badania na obciążenie metalami ciężkimi i toksynami typu Roundup przed i po zastosowaniu zeolitu. Okazało się jednak, że po pierwsze, badań takich nie robi się w Polsce i trzeba wysyłać próbki nawet do USA, a po drugie, koszt na całą naszą rodzinę wyniósłby kilkanaście tysięcy złotych. Bez sponsora ten naukowiec odpada, a sponsor się nie znalazł 🙂
Z wielkim żalem postanowiłam więc odpuścić laboratoriom i podejść do zadania empirycznie, czyli zapisywać nasze wrażenia na bieżąco biorąc pod uwagę fakt, że we wnioski może się wkraść efekt placebo. Trudno. Nic lepszego w tych warunkach nie wymyślę. A jeśli sugestia wpłynie na 6 osób na raz, to już samo to będzie fajnym wynikiem 🙂

Dlaczego podejrzewałam obciążenie metalami ciężkimi w mojej rodzinie?
Pomijając już ilość szczepionek i pozostałości lat terapii farmakologicznych, które w sobie nosimy, dzieją się u nas dziwne rzeczy: pięciolatka jest niby normalnie ruchliwa i zapominalska, ale czasem jakby trochę za bardzo, starsza córka słabo rośnie, najstarsza bardzo źle śpi, syn ma poważną egzemę, ja nie potrafię złożyć myśli, a mój mąż narzeka na drobne stawy.
Brzmi jak chaos? Tak. I może wszystko jest bez związku. I może cały test jest bez sensu.
Ale jeśli w czasie stosowania zeolitu coś się zmieni u większej ilości osób, będziemy mogli ostrożnie wnioskować, że zeolit miał z tym coś wspólnego.

Jaki produkt wybrać?
Na rynku jest właściwie tylko dwóch graczy Coseva z produktem TRS (syntetyczny) i Touchstone z PBX (naturalny).
Wybrałam PBX, ponieważ ma rzetelne badania, najwyższą czystość, jest pozyskiwany z naturalnego zeolitu, ma dramatycznie mniejszą cząsteczkę zeolitu i… jest ponad dwukrotnie tańszy. Czyli same plusy.
Żeby było jeszcze lepiej, firma Touchstone zgodziła się udostępnić mi zapas na 3 miesiące testów dla mojej licznej rodziny, nie oczekując niczego w zamian. Miałam dokonać testów i dać im znać. Tyle.
Aj lajk!

W procesie odtruwania, produkty z nano-zeolitem wprowadza się stopniowo, obserwując reakcje. Jeśli np. pojawią się bóle głowy zalecane jest zwiększenie ilości wypijanych płynów, a jeśli to nie pomoże, zmniejszenie dawki do momentu, gdy stan się poprawi i ponowne jej zwiększenie.
Sam zeolit jest kompletnie nietoksyczny, 'łapie’ cząsteczki toksyn do tzw. klatek i ewakuuje je na zewnątrz organizmu bez ponownego wprowadzania to tkanek. Ze względu na swój rozmiar, przekracza też barierę krew-mózg i może oczyszczać absolutnie wszystkie części ciała, bodajże poza kośćmi. To w teorii.

A praktyka wyglądała tak:
1. Tydzień (2×1 psik)
Ja mam potworne bóle głowy, a ponieważ z zasady piję dużo, zwiększenie ilości wody nie pomaga ani trochę.
Przez 2 dni leżę w łóżku 'chora’, choć bez objawów infekcji. Na brodzie pojawia mi się pryszcz-gigant, choć pryszczy nie mam właściwie nigdy.
Córki mają bóle głowy i nudności.
Chłopaki pozostają niewzruszone.

Powolutku budujemy dawkę.

3. Tydzień (2×3 psiki)
Mam raz więcej energii, raz mniej, niedobrze mi i słabo, samopoczucie pływa. Pojawia mi się też naprawdę ciężka depresja.
Bezsenna córka zaczyna mieć sny, czyli śni wreszcie głębiej.
Poprawia się też stan jej skóry, choć to akurat przypisuję olejowi z wiesiołka, który wreszcie zaczyna pić na poważnie.
Super sceptyczny Mąż z zaskoczeniem donosi o zwiększeniu ruchomości nadgarstków.

4. Tydzień (2×3 psiki)
Maluchy wciąż się kłócą, są rozdrażnione jak nigdy.
Ja znów mam potworne migreny.
Mężowi pojawiają się mdłości.

5. Tydzień (2×3 psiki)
Moja depresja się utrzymuje. Łapie mnie dziwnie złe samopoczucie, jakby infekcja, ale nic się nie rozwija.
Nierosnąca córka zgłasza silne bóle głowy.
Nieśpiąca Córka jest dziwnie chora przez tydzień, ale witamina C dziwnie jej nie pomaga.
Mąż czuje się lepiej i nagle wszystko, co dobre przypisuje zeolitowi, czym mnie szczerze bawi.

6. Tydzień (2×3 psiki)
Odkrywam, że mniej zacinam się przy mówieniu. Równocześnie wysiada mi żołądek, zatrzymuje cykl i rusza antyczny, niewydalony kawałek kamienia z nerki. Same plagi egipskie i jeszcze ta depresja.
Mąż mówi, że rano wstaje z łóżka zamiast zmartwychwstawać.

Do końca 3go miesiąca (2×3 psiki)
Córka nadal nieźle śpi.
Maluchy nieco łagodnieją.
Mąż nadal chwali się przypływem energii
Ja zaś zaczynam wcześniej zasypiać i wcześniej się budzić, mam masę snów i tak głęboko zasypiam, że zapominam o ukochanym CBD – po prostu nie muszę już go stosować. Zacinam się jeszcze mniej, mniej rwą mi się myśli, a nawet jeśli, to potrafię do nich wrócić, o czym do tej pory mogłam tylko pomarzyć. Depresja minęła.
Maluchy jakby kłócą się mniej.
Nadpobudliwa jest jakby mniej rozlatana (ale nie mam tu dokładnych pomiarów).
Syn nadal niewzruszony.

I teraz: czy te wszystkie wydarzenia mają ze sobą związek?
Może nie, może tak, ale trzech rzeczy nie uda mi się pominąć:
1. polepszenia jakości snu nastolatki,
2. polepszenia samopoczucia Męża,
3. powrotu mojego mózgu w okolice stanu, gdzie potrafiłam sformułować myśl czy argumentację i przedstawić ją w nieprzerwanym ciągu, bez utraty wątku.
Jak dla mnie, to jest największy efekt WOW, którego nie uda mi się pominąć i z którym absolutnie nie chcę się już nigdy pożegnać.

NIE, zapomniałam! Był jeszcze jeden efekt WOW u mnie!
Po 3 tygodniach stosowania zeolitu, Pan Osteopata, do którego chodzę już chyba 2 lata powiedział, że nie wie o co chodzi, ale nigdy nie miałam tak rozluźnionych struktur brzucha. Ten efekt potwierdzał co 3 tygodnie, czyli napięcie zmniejszyło się dość szybko, dla niego wyraźnie, a dla mnie na stałe.
Dodatkowo przykurcz mięśni twarzy, który zauważyłam u siebie dopiero na nagraniach sprzed 3 lat (nieruchomy jeden kącik ust przy mówieniu) znacząco się zmniejszył. Porównanie ruchu moich ust na najnowszych nagraniach, a tego dziwnego wyrazu twarzy wtedy jest namacalnym dowodem.

 

 

 

 

Tak było, zobaczcie na nagraniu z wiosny 2018 roku https://www.youtube.com/watch?v=NlQLcj384do&list=PLSD9NaQiRBV-RC1SqFsOMQeOXvkfj3Ja7&index=5.
Popatrzyłam na siebie i powiedziałam wtedy 'rany, jak ja dziwnie układam usta!’.
Lewa partia mięśni nad ustami jest właściwie nieruchoma. Szczęka jest też mocno zaciśnięta. Muszę się wysilać, żeby mówić wyraźnie.
Jak znajdę skuteczne rozwiązanie na bruksizm, to też o tym napiszę, ale ewidentnie detoks może być jego częścią. Bo przecież metale ciężkie powodują sztywnienie mięśni, to nie jest jakaś wiedza tajemna. Ale nie jest to efekt, który bym przewidziała.

Wciąż żałuję, że nie zrobiliśmy tych testów, bo wydaje się, że mielibyśmy poziomy czarno na białym. A potem słucham wywiadu założyciela Touchstone i co słyszę? Że ocean toksyn, w którym pływamy jest tak wszechogarniający, że badania mają sens jedynie doraźny. Po krótkim czasie poziomy toksyn znów mogą być wysokie, bo wysoka i nieustanna jest ich podaż, i nic nam z tego.
Więc może zapiski nie były aż tak złym pomysłem?

Ja w każdym razie chcę mieć go na stałe, bo nie ma dnia, żeby nie zachwyciła mnie sprawność mojego mózgu 🙂
Nudności nam przeszły, dziwne 'przeziębienia’ też. Dzieci chętnie otwierają buzię, a nawet uprawiają wędrówki po domu, żeby każdemu zaserwować 3 psiki. Może zwiększymy jeszcze dawkę, ale efekty dotychczasowej są dla mnie wielce satysfakcjonujące.
Aha, ta nierosnąca Córka zaczęła sporo jeść 🙂

Właśnie skończyliśmy naszą 6 butelkę i zabieram się do zamówienia nowego zapasu na kilka miesięcy.
Początkowo bałam się, że to będą ciężkie tysiące wyrzucone w błoto, ale każdy z nas zużył buteleczkę, która w kosztuje u nich maksymalnie $79. Czyli wychodzi na to, że 3 miesiące kuracji rozłożyłoby się to nam na około 100 zł na osobę miesięcznie. Dobrze liczę? Chyba tak. Oczywiście 600 zł miesięcznie dla takiej rodziny, jak nasza, to poważny wydatek, ale jeśli się ma np. tylko jedno dziecko, o które chce się zawalczyć, to myślę, że naprawdę warto wypróbować choć 2-3 butelki.
Mam też silne przekonanie, że ten produkt powinien być dostępny na polskim rynku, dlatego zainteresowanych zakupem na razie zachęcam do zamawiania przez stronę https://annabee.thegoodinside.com/shop/product/pure-body-extra-strength/ i użycia kodu zniżkowego AnnaBee5
Po ilości zamówień zobaczymy, czy warto bawić się w sprowadzanie go do naszego kraju i naszego sklepu, czy też import indywidualny będzie najwygodniejszym rozwiązaniem. O ile mi wiadomo, wysyłka odbywa się z Anglii i trwa kilka dni, więc nawet jeśli nie wprowadzimy go do Polski, nie będzie dramatu, a korzyść dla Was może być przeogromna.

Podsumowując…
Zdaję sobie sprawę, że mój nieco chaotyczny raport może niewiele wnosić do rozważań kogoś, kto poszukuje konkretów, zachęcam więc gorąco do badania tematu nano-zeolitu. Przede wszystkim historie rodziców dzieci autystycznych są absolutnie niesamowite, ale funkcjonują też całe grupy irydologiczne, na których ludzie wysyłają zdjęcia swoich tęczówek przed i po kilkumiesięcznej kuracji mikronizowanym zeolitem i te efekty są po prostu oszałamiające – tęczówka z czasem jakby się klaruje i nabiera kolorów. Bardzo, bardzo ciekawe zjawisko, trudne do wrzucenia do worka z pieczątką 'placebo’. I bardzo bardzo żałuję, że nie pofotografowałam nam oczu…
Może teraz poliżemy trochę farby z rtęcią i zaczniemy jeszcze raz? 🙂
Ech, eksperymenty. Lubię!

A od firmy Touchstone Essentials dostałam też na wypróbowanie ich miętowy olej CBD, który jest najlepszym produktem konopnym, z jakim miałam do czynienia.
Ale o konopiach napiszę wkrótce, bo to temat zasługujący na osobny post.
W każdym razie już teraz gorąco go polecam.

Za to żeby przestać dostarczać naszym organizmom przynajmniej części codziennych toksyn, wybraliśmy wreszcie wydaje się najlepszy filtr osmotyczny, o którym z pewnością wkrótce napiszę. Tylko trochę potestuję. Bo lubię 🙂

7 thoughts on “Łagodna chelatacja metali ciężkich i toksyn środowiskowych mikronizowanym zeolitem w sprayu.

    • annabee says:

      Znam zeolit, o którym piszę w poście i tylko na jego temat mogę się wypowiadać. Odtruwanie przewodu pokarmowego można wspomóc wieloma glinkami, mikronizowany koloid stosuje się do detoksu międzykomórkowego i odtruwania mózgu.

  1. Jusstys says:

    Zamówiliśmy ten pbx zeolite dla synka ma 22 miesiące spektrum autyzmu brak mowy i kontaktu wzrokowego czekamy aż przyjdzie chętnie tez się podzielę opinia 🙂🙂🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dołącz do listy Poinformujemy Cię kiedy produkt będzie znów dostępny.Proszę wpisać swój adres email poniżej.