Ospa wietrzna dzień 21. OSPA WIETRZNA

Cała nasza przygoda z witaminą C zaczęła się od ospy wietrznej właśnie, ale ponieważ zaskoczona skutecznością kuracji nie wykonałam wtedy dokumentacji fotograficznej, publikację szczegółowego postu o stosowaniu witaminy C w wirusowych chorobach wieku dziecięcego odłożyłam na bliżej nieokreśloną przyszłość.

Jak to jednak co wiosnę bywa, kolejna fala wiatrówkowa przemknęła po Polsce i zdążyłam poprosić o zdjęcia Mamę Trójki, która zastosowała naszą standardową procedurę wirusową.

 

U nas było po sprawie w 3 dni, a u nich wyglądało to tak:
Dzień 0 – bez kropek jeszcze, ogólne osłabienie i marudzenie.

Dzień I – gorączka lekka, zmęczenie, osłabienie, kilka kropek – wieczorem zaczęliśmy podawać wit C (często i dużo).
[witamina C po szybkiej konsultacji, czy to krostki wiatrówkowe]

Dzień II – szczyt wysypania, były też krosty w uszach, na języku…
[witamina wciąż dużo i często, bez objawów biegunki, do tego kąpiele w sodzie oczyszczonej dla zmniejszenia świądu i smarowanie krostek Pudrodermem, jak za naszego dzieciństwa]

Dzień IV – krosty powoli zmieniają się w strupy (to białe to puder, nie ropa), samopoczucie zdecydowanie lepsze, bez gorączki.

Ospa wietrzna (wiatrówka) wysypki dzień 4

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzień V – robią się dalej strupki, bez gorączki, energia wróciła.

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzień VI – same strupki, wizyta u lekarza, diagnoza – dziecko zdrowe, na pewno nie zaraża 🙂

W między czasie podawałam Miód Malinę Witaminę młodszym dzieciom, które po chyba 2 tyg załapały ospę: krost było dużo, dużo mniej, samopoczucie duuuużo lepsze, niż u siostry (jeden dzień „zgonu” zaliczyli). Jakoś tak bezproblemowo to przebiegło, że zdjęć nawet im nie zrobiłam… 🙁 – na 5 dzień byliśmy u lekarza – chory zdrowy.
Dziękuję <3 

 

2. BOSTONKA

Chwilę po tej relacji zaskoczyła mnie sytuacja, w której moja Najmłodsza po raz drugi złapała bostonkę. Nie wiedziałam, że to w ogóle możliwe, ale gdy zobaczyłam wysypkę na stopach i dłoniach, od razu wiedziałam co robić.
Bostonkę można zwalczyć witaminą C dokładnie tak samo, jak każdą inną infekcję wirusową podawałam jej Miód Malinę Witaminę dużo i często, aż do odpowiedzi ze strony układu pokarmowego świadczącej o wysyceniu organizmu, potem nadal w nieco zmniejszonej dawce i częstotliwości, ale nadal ‘dużo i często’ aż do ustąpienia objawów, i potem jeszcze trochę, żeby osłabiony organizm nie uderzyła natychmiast nowa infekcja.

Bostonka pierwszego dnia wygląda jeszcze delikatnie:

Bostonka wysypka 1 dzień

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Już widać, choć niewprawne oko może przeoczyć.

bostonka pierwszy dzień wysypki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Drugi dzień nie pozostawia już wątpliwości, przy okazji dziecko zazwyczaj jest markotne i ospałe.
Może mieć gorączkę:

bostonka stopy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

bostonka dłonie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mogą pojawić się pojedyncze, nieco większe krostki:

bostonka krostki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Krostki pojawiają się na podeszwach stóp od spodu i na krawędziach:

bostonka wysypka na stopach

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

My oczywiście mieliśmy witaminę C pod ręką, więc poiliśmy Najmłodszą od pierwszego dnia. Dostawała klasycznie łyżeczkę Miód Maliny Witaminy co pół godziny, ale musiała dzielnie walczyć, bo nie osiągnęliśmy w ogóle stanu wysycenia. Może też dlatego już od trzeciego dnia miała aż za dobry humor, a czwartego po krostkach nie było śladu 🙂

i po bostonce z witaminą c

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie bez powodu zachęcam do trzymania zapasu Miód Maliny w zamrażalniku na wypadek nagłej potrzeby. Nadajemy paczki sprawnie, ale zawsze to 1-2 dni opóźnienia w stosunku do pierwszych objawów infekcji. Lepiej mieć choćby 1 woreczek strunowy 100 ml w zamrażarce i móc zastosować syrop natychmiast, gdy coś wyskoczy – wtedy całość trwa po prostu krócej, a choroba nie zdąży się rozhulać.

No i oczywista oczywistość, czyli warto podawać witaminę C równocześnie wszystkim narażonym na zachorowanie domownikom, bo o ile ospę warto przejść raz i mieć z głowy do końca życia, o tyle też warto przejść ją na tyle lekko na ile to możliwe. Przy dobrym wsparciu witaminą C i ospę wietrzną i bostonkę przechodzi się naprawdę ekspresowo. A potem, przynajmniej w kwestii ospy, aktywne przeciwciała ma się już na zawsze i z głowy. Zawsze jeszcze przy osłabieniu odporności grozi potem półpasiec, ale z nim też radzimy sobie witaminą C, dokładnie tak, jak z każdym wirusem: https://anna-bee.com/blog/nie-daj-sie-wirusom-z-witamina-c/

Mam nadzieję, że dzięki tym zdjęciom już nikt nie będzie miał wątpliwości, co dopadło mu dzieci, a nawet jeśli te wątpliwości by się pojawiły, zawsze warto bronić się witaminą C od razu, nawet jeśli nie mamy jeszcze pewności, co konkretnie się rozwija. Im szybciej zacznie się kontratak, tym krócej trwa chorowanie.

 

Tutaj kupisz syrop z witaminą C, którym ratujemy się przy każdej infekcji

 

7 thoughts on “Jak szybko zwalczyć bostonkę i ospę wietrzną witaminą C?

  1. Aleksandra says:

    A ja mam pytanie odnośnie ważności takiego zamrożonego syropu? Jeśli zamroziłam i przekroczyłam datę ważności i potem rozmrożę to w jakim czasie muszę spożyć całość?? Będę wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. Doza. . says:

    Hej ! Lykamy sobie codziennie po łyżce MMW ,bo narazie nic nas nie łapie -planuje kupić parę butelek i właśnie połowę zamrozić -ale w razie draki – ja w ciąży , dzieci 7 i niecałe 2 latka -wszyscy taka sama dawkę co godzinę ?? (W razie choroby ) … bo teraz ja i syn codziennie łyżka stołowa a córeczka małą. . Pozdrawiam 😙

  3. Justyna says:

    Pani Aniu a co w przypadku grypy żołądowej tzw. jelitówki czy też podawać wit. C choremu? Czy pomoże aby sie uchronić i nie złapać tego dziadostwa? A jeśli tak to jaką dawke miod maliny brać?

    • annabee says:

      Uchronić się można na pewno stosując większe dawki witaminy, bo jelitówka to przecież wirus.
      Jeśli chodzi o walkę wręcz, to szkoły są dwie: jedni mówią, żeby nie brać wtedy witaminy C, bo przecież powoduje biegunkę inni zaś, żeby właśnie brać dużo, bo zabije wirusa i objawy przejdą szybciej.
      Nie mam na ten temat żelaznej opinii, poza tym, że w trakcie warto pamiętać o węglu i glinkach typu bentonit, ja też oczywiście kocham srebro. A przed i ewentualnie jeśli ktoś już przyniósł do domu, ale ja się wciąż trzymam – wzmacniam swój mikrobiom, czyli octy, kiszonki, probiotyki typu Enterol oraz działam przeciwwirusowo, czyli Miód Malina pod sufit i ewentualnie srebro. Zazwyczaj pomaga.

  4. banana says:

    Super opis merytoryczny i z życiowego doświadczenia wzięty. A do tego z pełną dokumentacją zdjęciową – naprawdę wielkie brawo! Oby ludzie więcej opisywali takich swoich doświadczeń, szczególnie teraz, kiedy w zapomnienie ochodzą (a może już odeszły?) bańki czy syrop z cebuli 🤗

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom o dostępności. Poinformujemy Cię kiedy produkt znajdzie się w magazynie. W tym celu wpisz właściwy adres e-mail.
E-mail Ilość Nie udostępnimy Twojego adresu nikomu innemu.