chirurgia stomatologicznaOkazało się, że Junior ma za małą szczękę i zanim założymy mu górny łuk aparatu, dobrze by było wyrwać ósemki, bo jest tak ciasno, że nigdy nie wyrosną. Na szczęście to dopiero zawiązki, nie mają jeszcze korzeni, więc zabieg raczej nie uszkodzi kości. Na nieszczęście są wciąż pod dziąsłem, więc w grę wchodzi jedynie wyrywanie chirurgiczne, czyli cięcie, łupanie i szycie.
No dobrze, Junior twardziel i na dodatek nieco nienormalny, a podobno czas dochodzenia do siebie po wyrwaniu jednej ósemki jest dokładnie taki sam, jak po wyrwaniu czterech. Postanowiliśmy poważnie porozmawiać z Panem Chirurgiem, który stwierdził, że nie widzi problemu z wyrwaniem dwóch zębów po jednej stronie w czasie jednego zabiegu, ale za cztery na raz brałby się niechętnie. Poza tym za pierwszym razem mamy za krótką wizytę, więc i tak nie starczyłoby czasu.
Uznaliśmy, że zobaczymy, jak Junior zniesie procedurę i rekonwalescencję, i w najlepszym wypadku za drugim razem polecimy wszystkie trzy na raz. Pan Chirurg nie był pomysłem absolutnie zachwycony, ale pozostawił to do decyzji pacjenta w trakcie kolejnego zabiegu.

Jak więc Junior się do niego przygotował? Wysycił się witaminą C i – tym razem również – MSM. Witamina C z MSMem tworzą doskonały zestaw cegiełek do budowy kolagenu, co jest bardzo ważne, gdy mamy rozcinać śluzówkę, a przy okazji ryzykujemy uszkodzenie kości, zatok, itd. MSM również śluzówki uszczelnia, więc i krwawienie powinno być mniejsze i gojenie szybsze i odbudowa sprawniejsza.

Jak już mówiłam, Junior nie jest normalny. Podczas zabiegu głównie sobie dowcipkował i okazał ciężki zawód na wieść, że kończymy na jednym zębie, bo kolejny pacjent już czeka.

Dostaliśmy receptę na antybiotyk.
Dostaliśmy receptę na Ketonal.
Wróciliśmy do domu cierpieć i czekać na szczękościsk.

Antybiotyku nie wykupiłam, tylko od razu zapodałam Juniorowi szklankę MSMu do popijania co pół godziny oraz szklankę srebra (jonowego, domowej roboty, ok 10 ppm) z zaleceniem, że ma wypijać przynajmniej pół litra dziennie przez najbliższy tydzień.
Ketonal zaś przydał się na dwie pierwsze noce.

Pierwsze trzy dni Junior spędził na piciu granity, MSMu i srebra przez tyle samo czasu, ile zajęło mu oglądanie serialu, czyli właściwie bez przerwy. Szczękościsk wystąpił, ale bez dramatu.
Trzeciego dnia zamarzył o zupie, kisielu i jedzeniu w ogóle, i od tego momentu wrócił prawie całkiem do świata żywych.
Nie zagorączkował, nie spuchł jakoś poważnie, więc recepta na antybiotyk poszła do śmieci – po siedmiu dniach szwy zostały zdjęte, a gojenie pochwalone.
Czyli sukces – dobrze przygotowany przed i osłonięty witaminą C tuż po zabiegu świetnie się zagoił i uniknął zakażenia. Brawo my.

Na dodatek zniósł to wszystko znacznie lepiej, niż ja w nieco starszym wieku, a ponieważ kombinacja wysokiego progu bóli i krótkiej pamięci wyciąganiu wniosków nie sprzyja, zdecydował zakończyć cały biznes przy drugim podejściu.

Co ciekawe, kiedy ja chciałam wyrwać wszystkie swoje ósemki na raz usłyszałam, że nikt mnie nie znieczuli z obu stron, bo się uduszę. Dzisiaj już nikt nie wydaje się używać tego argumentu, choć zachwycony takim pomysłem też nie jest.

Ale Junior chciał mieć z głowy, więc Pan Chirurg powiedział, że wyrwie mu dwa zęby i pozwoli wtedy zdecydować, co dalej.
Deal? Deal.

Stranger Things na telewizorku, słuchawki na uszach, Pan Chirurg zmęczony niewydolną klimatyzacją (tego dnia było chyba ze 140 stopni), mama nerwowo próbująca się skupić na mailach na krzesełku obok i 1,5 godzinki zabiegu.
Po wyrwaniu dwóch ósemek, pacjent powiedział, że da radę oddać jeszcze jedną, co się dobrze składało, jako że to już ostatnia, jaka mu pozostała. Pan Chirurg przystał i tak w przeciągu 3 tygodni, Junior zredukował stan uzębienia, które podobno i tak nigdy nie ujrzałoby światła dziennego, dokładnie o cztery sztuki. No i uff. Baba z wozu.
Tylko teraz jak tu przetrwać?

Oczywiście znów był przygotowany poprzez wysycenie organizmu witaminą C i siarką organiczną (wysycanie taką samą metodą, co w przypadku infekcji: https://anna-bee.com/blog/nie-daj-sie-wirusom-z-witamina-c/).
Tym razem jednak nie było już tak różowo w kwestii bólu. Ketonal nie robił na nim żadnego wrażenia, zadziałał dopiero Nimesil.
Ale oprócz tego? Ludzie mieli rację – czy jedna dziura czy trzy, człowiek goi się tyle samo. Te same seriale, ta sama granita, to samo srebro i witamina, i już trzeciego dnia żądał zupy, zjadł gołąbki i ogólnie się panoszył 🙂
Nie zagorączkował, nie zaropiał, nie spuchł szczególnie mocno, nieciężki szczękościsk dokuczył mu raptem 2-3 dni.

Miałam już własne doświadczenia z witaminą C po zabiegu i spodziewałam się dobrych rzeczy, ale szybkość gojenia i dochodzenia do siebie po – jak by nie było – nie takim małym zabiegu, znów mnie zachwyciła.
Oczywiście, byłam gotowa podać mu antybiotyk, gdyby zaszła potrzeba, jednak nic takiego się nie wydarzyło, a człowiek zagoił się ekspresowo i bezproblemowo. A tydzień później już był w lesie na strzelankach.
Znowu brawo my.

Dlatego namawiam wszystkich, którzy planują jakikolwiek zabieg chirurgiczny, żeby przygotowali się do niego dużymi dawkami witaminy C, a potem wspomogli gojenie ran dużymi dawkami witaminy C najlepiej z dodatkiem MSM, żeby szybciej odbudować połączenia kolagenowe oraz dołożyli coś tak dobrze odkażającego, jak chociażby srebro koloidalne.
Obserwowałam ten układ z bliska już kilka razy i efekty zachwycają niezawodnie.
Dobry przebieg zabiegu oraz szybkie gojenie bez antybiotyku i powikłań – czego można chcieć więcej?

Za to Junior nie ma już szans na mądrość. Najmniejszych.
Ale przynajmniej będzie piękny. Nie ma więc co narzekać 🙂

taki piękny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom o dostępności. Poinformujemy Cię kiedy produkt znajdzie się w magazynie. W tym celu wpisz właściwy adres e-mail.
E-mail Ilość Nie udostępnimy Twojego adresu nikomu innemu.