Drogi Rodzicu Chorowitego Przedszkolaka,
rozumiem Twój ból!
Znam to uczucie, gdy budzisz się rano, dotykasz dziecka, czujesz gorączkę i natychmiast skreślasz plany na najbliższy tydzień. Albo dwa. Wiem, jak to jest przenosić listę spotkań o północy dnia poprzedniego, pisać pospieszne sms-ki i maile, że ‘dzisiaj jednak nie dam rady’… I jeszcze te koszmarne łańcuszki, kiedy jedno dziecko zaraża się od drugiego, a przed oczami wizja niewychodzenia z domu już do końca życia. Mam czwórkę dzieci z zaburzeniami odporności. Takich wizji miałam już w życiu co najmniej kilka 🙂
Ale znalazłam na nie sposób. Nie jest to panaceum, ale wzmocniło ich na tyle, że chorują rzadziej i znacznie krócej. Bo jeśli można zakończyć rozwijającą się infekcję w kilkanaście godzin, to jest to całkiem niezły wynik, prawda? A jeśli można skrócić już trwającą do 2-3 dni, to też całkiem nieźle, prawda?
A robię to tak:
PROFILAKTYCZNIE podaję dzieciom kilka gramów witaminy C dziennie. Raz mniej, raz więcej, jak w naturze – bez dzikiego reżimu. Chlup Miód Maliny Witaminy do chłodnego soczku/herbatki/wody gazowanej dwa razy dziennie i załatwione. Ważne, żeby mieć gdzieś na horyzoncie zasadę ‘tyle gramów ile lat’, albo że ‘dorosły mieszkający w zanieczyszczonym mieście powinien zażywać minimum 4000 mg witaminy C dziennie’, ale to tylko kierunek. Nastolatkom nie podaję 15000 witaminy C dziennie w ramach profilaktyki, bo nie mam wrażenia, że taka ilość jest im niezbędna do życia każdego dnia.
Powiedzmy więc, że profilaktycznie podaję ok. 2 gramy Maluchom i 4 g Starszakom.
Dawkę tę odpowiednio zwiększam w okresie przeróżnych epidemii. Obserwuję ich reakcje i wyciągam wnioski. Tu nie ma żelaznej formuły, za to świetnie sprawdza się mamina intuicja, zmysł obserwacji i znajomość reakcji własnego dziecka.

DAWKOWANIE WITAMINY C PRZY PIERWSZYCH OBJAWACH INFEKCJI
Na początku infekcji strategia jednak staje się żelazna, bez względu na wiek zarażonego: 1 łyżeczka Miód Maliny Witaminy co pół godziny na początek aż do wysycenia organizmu.
Wysycenie witaminą C poznaje się po odpowiedzi układu pokarmowego – gdy żołądek zaczyna przemawiać na głos, w jelitach zaczyna bulgotać albo pojawi się biegunka to znak, że nerki nie nadążają z wydalaniem nadmiaru kwasu askorbinowego z organizmu i do tego procesu włączyły się jelita. To dobry znak. To znak, że we krwi krąży maksymalna możliwa ilość antyoksydantów, które wspomagają proces walki z wirusem, przyspieszają regenerację i powrót do zdrowia.
W tym momencie zmniejszamy dawkę o połowę: albo zażywając syropu dwa razy mniej albo zażywając go dwa razy rzadziej. Czyli jeśli podawaliśmy dziecku 1 gram witaminy C co 30 minut (z zegarkiem w ręku), teraz podajemy 1 gram co godzinę albo 500 mg co pół godziny. Od tej pory biegunka już nas nie martwi, ale wciąż obserwujemy i oczywiście odpowiednio poimy pacjenta. W ciągu kolejnych godzin objawy powinny powoli się wycofywać, nigdy jednak nie przestaję podawać witaminy C nagle, gdy wszystko dziecku przejdzie, bo organizm potrzebuje odbudować zapasy witaminy C, żeby się zregenerować i odzyskać siły. Syrop podajemy w większej dawce, niż profilaktyczna jeszcze przez dzień-dwa, żeby infekcja natychmiast nie powróciła i nie zepsuła nam humoru.

DAWKOWANIE WITAMINY C W INFEKCJI TRWAJĄCEJ
Tak dobrze jednak nie jest, gdy zaczynamy walkę w kilka godzin albo nawet w kilka dni po rozpoczęciu choroby. Im później wytoczymy działa, tym więcej amunicji musimy zużyć i tym dłużej trwa walka, jednak i tak kończy się ona zazwyczaj o połowę wcześniej, niż bez tej strategii. Co ważne, mamy wielką szansę uniknąć powikłań, co już samo w sobie jest wielką wartością.

Oczywiście, są sytuacje, kiedy i to nie pomoże i trzeba się zgłosić do lekarza. Jasne, to przecie prawdziwe życie, a nie bajka. Dlatego podkreślam, że wszystko powyżej to tylko podpowiedzi – niezbędna jest obserwacja i zdrowy rozsądek. Ja już jednak nie biegam do przychodni z każdym katarem, bo musiałabym rozbić obóz w poczekalni 🙂 Jeśli mogę przeprowadzić pierwszą linię kontrataku sama w domu, to to robię. I dobrze się nam to sprawdza.

Mówi się, że katar leczony trwa siedem dni, a nieleczony tydzień, ale nasze katary już właściwie nie przekraczają dni trzech. Dawno nie byliśmy u lekarza, jeszcze dawniej nie byliśmy w szpitalu.

Oczywiście, to nie jedyna rzecz, którą robię, żeby moje dzieci były ogólnie zdrowsze, ale już ona sama w sobie podniosła komfort naszego życia na poziom, który myślałam, że jest dla nas nieosiągalny. I zaoszczędziła masy pieniędzy jaką kosztują wizyty lekarskie, badania, leki, pobyty w szpitalu i nieobecność w pracy.
Warto, naprawdę warto.

Tutaj kupisz syrop z witaminą C, który podaję moim dzieciom

One thought on “Jak wzmocnić odporność przedszkolaka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom o dostępności. Poinformujemy Cię kiedy produkt znajdzie się w magazynie. W tym celu wpisz właściwy adres e-mail.
E-mail Ilość Nie udostępnimy Twojego adresu nikomu innemu.